SOWY:
Drodzy widzowie, panie - panowie
I wy, dzieciaki kochane,
Zaraz ujrzycie niezwykłe bajki,
Przedziwne, choć wszystkim znane
SCENA I:
( Na scenie siedzi czarownica. Nudzi się. Kopie miotłę, przeciąga się, ziewa,drapie w głowę itp. Słychać pukanie.)
CZAROWNICA:
Czego tam? Pewnie Jaś i Małgosia. No, czego?!
ZŁA KRÓLOWA:
( Chrząka znacząco "zza drzwi")
CZAROWNICA:
A, to paniusia! Już otwieram!
Witam konkurencję, witamr30;
ZŁA KRÓLOWA:
Ty jesteś Babą - Jagą? Dobrze trafiłam?
CZAROWNICA:
Nie można było lepiej, paniusiur30;
ZŁA KRÓLOWA:
Do mnie się mówi: "Wasza wysokość".
CZAROWNICA:
Dobrze, dobrzer30; Mam tu coś, co panią zadowoli: specjalna maść na pryszcze!
ZŁA KRÓLOWA:
Znikają?
CZAROWNICA:
Ależ skąd?! Wyskakują!... I to stadami! No, co? Zapakować?
ZŁA KRÓLOWA:
E, nier30; Znudziło mi się.
CZAROWNICA:
Co to się Waszej Wysokości znudziło?
ZŁA KRÓLOWA:
Dokuczanie Śnieżce. Czego bym nie wymyśliła - zaraz te krasnale ją uratują.
CZAROWNICA:
A wie pani, że mnie czasami też bokiem wychodzi dokuczanie Jaśkowi i Małgośce? A najgorsze jest to zjadanie Jaśkar30; bleeer30;
ZŁA KRÓLOWA:
A słyszała pani, co poddani o nas mówią?
CZAROWNICA:
Słyszałam, słyszałam - Najgorzej jest z dzieciakami - nie chcą słuchać bajek o czarownicach.
ZŁA KRÓLOWA:
Tak, takr30; nikt nas nie lubir30;
( Rozlega się pukanie do drzwi)
CZAROWNICA:
No, kto tam znowu?
WILK:
Panie pozwolą, że się przedstawię, Złe Wilczysko jestem. Postrach smarkul i babć emerytek.
CZAROWNICA:
Co cię sprowadza w moje progi?
WILK:
Muszę się komuś pożalić. Nikt nie chce słuchać bajek o Wilku -Kapturek nie chce chodzić przez las - Babcia nie chce mi drzwi otwierać -
CZAROWNICA:
Straszne!
( Rozlega się znowu pukanie, wchodzi zaryczany Smok)
SMOK:
Uuuuur30; Mam tego dość! Taki jestem śliczny i milutki - a nikt mnie nie kocha! Że tam czasem porwę jakąś królewnę, to zaraz siarką mnie karmić? Dratewką straszyć? A co mam robić? Przecież jestem smokiem, a nie motylkiem! Ja nie wrócę do tej bajki! Przytul mnie, cioteczko, uuuur30;!
ZŁA KRÓLOWA:
Cicho, ty wielkie smoczysko!
CZAROWNICA:
Proszę o spokój. Widzę, że wszyscy mamy stargane nerwy. Zjedzmy może po pierniczku i pomyślimy, co dalej robićr30;
WILK:
Wracając do sprawy: nie ma tu, o czym myśleć. Trzeba wynieść się z naszych bajek. Smok ma rację.
SMOK:
A jak się okaże, że radzą sobie bez was?
CZAROWNICA:
To pójdziemy na emeryturę! Spójrzcie oto moja czarodziejska kula! Znikniemy z bajek, a kula będzie nam mówiła, co się tam bez nas dziejer30; Uwaga! Czaruję!
Churum - burum! Szarum - czarum!
Mary - smary! Pampalary!
Nie ma nas!
WSZYSCY ( do widowni)
Zapomnijcie o nas!
Zapomnijcier30;
Zapomnijcier30;
( wychodzą)
SOWY:
I oto pierwsza nasza bajeczka,
Która się dzieje w Krakowie.
Zabrakło smoka i cały Wawel
Od razu staną na głowier30;
SCENA II
( Na trawie siedzi Król Krak. Wchodzi Szewczyk Dratewka.)
KRÓL:
Jak śmiałeś wtargnąć przed mój tron bez zaproszenia?
DRATEWKA:
Jak to, Królu, przecież ja jestem Dratewkar30;
KRÓL:
Dratewka czy sznureczekr30; Cóż mnie to może obchodzić?
DRATEWKA:
Nic cię to nie obchodzi?
KRÓL:
Nic!
DRATEWKA:
Nic a nic!
KRÓL:
Nic a nic!
DRATEWKA:
A twoja córka?
KRÓL:
Co: rmoja córka?r1;
DRATEWKA:
Przecież mam ją uwolnić od smoka i ożenić się z nią!
KRÓL:
Gdyby ją smok porwał, - w co wątpię - to może byś się ją uratował. Ale królewny nie porwał żaden smok.
DRATEWKA:
Nie porwał? A dlaczego?
KRÓL:
Bo w Krakowie nie ma żadnego smoka.
DRATEWKA:
Jak to nie ma smoka? Przecież był!
KRÓL:
Był, nie byłr30;, Kto to może wiedzieć! No to idź już sobie, idź. I nie zawracaj mi głowy.
DRATEWKA:
Szkodar30; Szkoda, że nie ma smokar30;, Jaka wielka szkodar30;
( Dratewka wychodzi z płaczem, a Król dumnie z podniesioną głową)
SOWY:
Następna bajka jest o Małgosi
I Jasiu, jej małym bracie.
Moi kochani, bez Baby - Jagi
Bajki tej nie rozpoznacier30;
SCENA III:
( Wychodzą Jaś i Małgosia. Szukają czegoś na scenie)
JAŚ:
No i co, Małgośka, znalazłaś coś?
MAŁGOSIA:
Dwa grzyby, ale robaczywer30; I jeszcze parę szyszek. O! to chyba czekoladka!
JAŚ:
Pokaż! Ele, to tylko zwykły kamyczek. Szukaj dalej!
MAŁGOSIA:
To chyba będzie gdzieś tutajr30; Poznaję ten stary dąb.
JAŚ:
Masz rację, to tu! Ale gzie się podziała dróżka marcepanowa?
MAŁGOSIA:
I gdzie są drzewa lizakowe?
JAŚ:
Domku z pierników też nie mar30; Dziwner30;
MAŁGOSIA:
Wiesz, co Jasiek? Ten las jest zupełnie zwyczajnyr30; A może Baba - Jaga tylko nam się śniła?
JAŚ:
Tak? Tak? Śniła? A podwieczorek pierników też się śnił? A klatka? Zobacz, jeszcze mam buzię podrapanąr30;
MAŁGOSIA:
No rzeczywiście, tak było. A pamiętasz, jak ją nabraliśmy! Ona wrzeszczy: rZjem was! Zjem was!r1; A my myk - myk z klatki.
JAŚ:
Baba - Jaga do klatki, a klatka pusta!
MAŁGOSIA:
Ona w krzyk: rWy łobuzy! Smarkacze! Gdzie moja kolacja?!r1;
JAŚ:
A my w nogi! Ona za nami! My w las! Ona na miotłę!
MAŁGOSIA:
A miotła przywiązanar30; Cha, cha, char30;
JAŚ:
To było coś fantastycznego!
MAŁGOSIA:
A teraz nie ma już naszej bajkir30; Szkodar30;
JAŚ:
Oj, szkoda, szkodar30; Wracajmy lepiej do domu.
MAŁGOSIA:
No to pędem! Ja pierwsza!..
( Wybiegają)
SOWY:
Kolej na bajkę o pięknej Śnieżce
I siedmiu jej krasnoludkach.
Szansa, by skończyć ją nappy - indem
Jest jednak bardzo malutka.
SCENA IV
( Wchodzi Krasnal)
KRASNAL:
Nadaję telegram! Uwaga! ( Stuka niby - morsem)
Ratunku - stop!
Ze Śnieżką nie idzie wytrzymać - stop!
Pilnie potrzebna pomysłowa macocha - stop!
Pomocy - stop!
( Wchodzą Krasnale z transparentami)
KRASNAL 1:
Precz ze Śnieżką!
KRASNAL 2:
Las dla Krasnoludków!
KRASNAL 3:
Niech żyją producenci jabłek!
KRASNAL 4:
Ratujcie Krasnoludki!
KRASNAL 5:
Królowo! Nie opuszczaj swoich poddanych!
( Głos zza sceny)
GŁOS:
Hej - hej, chłopaki, gdzie jesteście?
KRASNAL 1:
O rety! Śnieżka!
KRASNAL 5:
Chodu!
( Krasnale uciekają)
SOWY:
Na pewno znacie bajkę o babci,
Co miała troskliwą wnuczkę.
Dzielny gajowy bardzo się spieszy,
By dać Wilkowi nauczkę
Za tę babcięr30;
I za wnuczkęr30;
SCENA V
KAPTUREK:
Puk, puk!
BABCIA:
Czy to ty, moja wnuczko?
KAPTUREK:
Tak, to ja, babuniu! Czerwony Kapturek.
BABCIA:
Wejdź kochanie.
KAPTUREK:
( Otwiera drzwi, patrzy na Babcię nieufnie i obchodzi ją z daleka.)
Czy dobrze się czujesz, babuniu?
BABCIA:
Niezupełnie, ale chodź, przywitaj się ze mną, kochanie.
KAPTUREK:
Babciur30; ja się czegoś bojęr30;. Babuniu tak dziwnie na mnie patrzysz!
BABCIA:
Co to dziecko dzisiaj plecie? Przestań mnie denerwować, moje dziecko. Powiedz lepiej, czy przyniosłaś moją ulubioną rzodkiewkę? Przecież wiesz jak ją uwielbiam.
KAPTUREK (rzuca się babci na szyję)
Więc to naprawdę ty, kochana babuniu!
BABCIA:
Przestańr30; Przestań wreszcie, bo mnie udusisz! Pewnie, że ja! A ty myślałaś, że kto?
KAPTUREK:
Że wilkr30;
( Na scenę wpada z fuzają Gajowy.)
GAJOWY:
Ręce do góry ty wstrętne wilczysko!
BABCIA:
Do kogo pan to mówi, panie Gajowy!
GAJOWY:
Do ciebie potworze!
( Celuje w babcię)
Albo do ciebie bestio!
( Celuje w Kapturka)
O rety! Co tu się dzieje?! Dwa wilki!
BABCIA:
Jakie wilki? Co pan, panie Gajowy? Znajomych pan nie poznaje?
GAJOWY:
To jego tu nie ma?
BABCIA:
Nie ma, nie było ir30; na pewno już nie będzie.
GAJOWY:
Szkodar30; Doprawdy szkodar30; Chciałem być dzielnym Gajowym, uratować babcię i wnuczkę z paszczy wilka, a tu taka przykra niespodziankar30; ( wychodzi załamany) Szkoda, doprawdy szkodar30;
( Babcia i Kapturek - przytulone wychodzą.)
SCENA VI
( Wbiegają osoby ze sceny I.)
SMOK:
Słyszeliście? Słyszeliście? Dratewka powiedział: rszkodar1;! Już wracam, szewczyku kochany, już wracam. Pa, pa kochani, lecę do Krakowa.
CZAROWNICA:
Coś podobnego! Poleciał. A jak mu się humor poprawił!
WILK:
Wiesz, siostro, właściwie to jakoś nabrałem apetytu. Ten gajowy to całkiem równy gośćr30; Nie gniewajcie się piękne panie, ale pójdę już sobie. Nie mogę zrobić człowiekowi zawodur30; Żegnamr30;
CZAROWNICA:
Widziała, paniusia, jak mało do szczęścia potrzeba? Zaraz zrobię herbatkęr30; zapraszamr30;
ZŁA KRÓLOWA:
Niestety nie mogę zostać ani chwili dłużej. Wzywają mnie obowiązki państwowe. Widziała pani sama - poddani mnie potrzebująr30;
CZAROWNICA:
Co mi pozostało? Zaraz, zaraz Jasiek z Małgośką też mówili: rszkodar1;. Kochane dzieciaki! Lecę je postraszyć! Pa, pa, wracam do mojej bajki!
( Wsiada na miotłę i odlatuje.)
WSZYSTKIE POSTACIE Z BAJKI ŚPIEWAJĄ (na melodię kołysanki Był sobie król, był sobie paź i była też królewna...- może byc też inna melodia)
Poszło wilczysko, nie ma też smoka,
Co ryczał, ile miał siły.
Wszystkie paskudy, strachy, szkarady
Do swoich bajek wróciły.
Pora na wnioski, pora na morał,
Bo już pożegnać się przyszło.
Wiedzcie, że nie ma takiego złego,
Co by na dobre nie wyszło.
Napisane przez sabinaa
dnia sierpnia 26 2010 ·
0 komentarzy ·
13181 czytań ·
Dzięki za reakcję. Ale czy u Was jest tak samo? Czy każą Wam dzielić na różne działania? Jeśli tak to proszę podzielcie się jak to zrobić. Czy to tylko Kuratorium Zachodniopomorskie ma ten
Powered by PHP-Fusion copyright (c) 2002 - 2017 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3 83,062,102 unikalne wizyty