MATEUSZ - PROBLEM WYCHOWAWCZY
Sposoby rozwiązywania konfliktów na szczeblu nauczyciel - uczeń
1. Identyfikacja problemu.
Zgodnie ze znajdującym się w Regulaminie Ucznia zapisem, że przed zastosowaniem najwyższych wymiarów kary , dyrektor lub upoważniony przez niego pracownik pedagogiczny przeprowadza postępowanie wyjaśniające, zajęłam się sprawdzeniem okoliczności zdarzenia, które pragnę w tym miejscu opisać i zanalizować. Do rozważania tego właśnie przypadku skłonił mnie jego precedensowy charakter.
W związku z koniecznością pełnienia zastępstwa w drugiej grupie klasy IIID nauczycielka poprosiła, by uczniowie całej klasy zebrali się po przerwie w jednej sali. Podczas trwania lekcji jeden z uczniów przybyłych na zastępstwo zapytał czy na zdjęciu z konkursu międzyszkolnego jest właśnie ta sama nauczycielka. Po usłyszeniu potwierdzenia uczeń ów, czyli Mateusz D., użył bardzo obraźliwych, acz nie wulgarnych słów określających wygląd nauczycielki i tym samym naruszył prawo szkolne jak i państwowe.
Informacja o zdarzeniu szybko rozeszła się po szkole i z pewnością równie szybko zamieniła w plotkę. Wytworzyła się pełna napięcia atmosfera, zarówno wśród uczniów jak i nauczycieli.
Jak powszechnie wiadomo, praca w takiej atmosferze była bardzo utrudniona i dlatego należało czym prędzej podjąć decyzję, co do sposobu rozwiązania konfliktu.
Zakończenie sprawy wydawało się bardzo proste. Ponieważ Mateusz ukończył właśnie 18 lat nie podlegał już obowiązkowi nauki, a za tego typu zachowanie, zgodnie z prawem szkolnym, grozi kara skreślenia z listy uczniów. Zgodnie z prawem cywilnym, osoba pokrzywdzona w takim zajściu (nauczycielka) może zgłosić sprawę policji lub prokuraturze, po czym zostanie wszczęte postępowanie karne.
Potwierdzeniem słuszności tych decyzji była świadomość niedawnych wydarzeń w jednej z toruńskich szkół.
Te nieoficjalne, jednak bardzo zgodne decyzje musiały zostać odłożone do zalegalizowania na kilkanaście dni, w związku z rozpoczynającymi się feriami świątecznymi.
2. Geneza i dynamika zjawiska.
Na podstawie analizy dokumentów oraz zebranych informacji od wychowawcy klasy i innych nauczycieli mogę stwierdzić, że Mateusz jest uczniem zdolnym, ale jego wyniki, od początku nauki w tej szkole, były poniżej przeciętnej. Często opuszczał lekcje, za co został ukarany naganą dyrektora szkoły. Zachowanie Mateusza budziło wiele zastrzeżeń, zakłócał tok lekcji, był przekorny i czasami nawet złośliwy, a uwagi nauczycieli przyjmował zbyt lekko. Wszelkie działania wychowawcy klasy przynosiły pozytywne efekty tylko na krótki czas.
Ponieważ sytuacja Mateusza była w miarę stabilna, nastąpiło pewnego rodzaju przyzwyczajenie wszystkich stron konfliktu i tym większym zaskoczeniem było jego skandaliczne zachowanie podczas opisywanej wyżej lekcji.
Słowa, które usłyszała wówczas, bardzo dotknęły panią M.S., gdyż zawsze potrafiła nawiązać właściwe relacje ze swoimi uczniami. Tym bardziej niezrozumiałe dla niej było zachowanie Mateusza, którego przecież nigdy nie uczyła, wobec czego nie mógł mieć do niej żadnych żalów czy pretensji. Uczeń sam również nie potrafił powiedzieć skąd to zachowanie.
3. Znaczenie problemu.
Jak powszechnie wiadomo, minęły już czasy kiedy nauczyciel, obok księdza i lekarza, był prawdziwym autorytetem w danym środowisku. Co więcej, staje się on czasem obiektem ataków różnych podmiotów, w tym uczniów. Ostatnio często mogliśmy się o tym przekonywać, czytając prasę czy oglądając programy telewizyjne. Sytuacja ta dowodzi narastania problemu i nasilania się różnych form przemocy stosowanej przez uczniów w stosunku do nauczycieli, wobec czego należy podejmować natychmiastowe, wszechstronne działania na wszystkich szczeblach. Nie jest bowiem możliwe prowadzenie skutecznej pracy dydaktyczno-wychowawczej w takiej atmosferze.
4. Prognoza
Prognoza negatywna.
Ponieważ nie wyobrażam sobie, aby w takiej sytuacji zaniechać jakichkolwiek oddziaływań, przedstawię w tym miejscu przebieg zdarzeń zgodny z prawem i zwykłym poczuciem sprawiedliwości społecznej, który jednak może skutkować negatywnie dla ucznia, a być może i nauczyciela.
Mateusz D. zostaje skreślony z listy uczniów decyzją dyrektora szkoły, podjętą na podstawie Uchwały Rady Pedagogicznej, co pociąga za sobą rozwiązanie umowy o praktyczną naukę zawodu.
Będąc pełnoletnim, nie może już ukończyć szkoły tym trybem. Zamierza podjąć pracę, ale ze względu na duże bezrobocie i brak kwalifikacji, nie ma na to dużych szans. Mając świadomość swego niewłaściwego zachowania i konsekwencji, które nastąpiły, chowa poczucie żalu, a zarazem złości zarówno do siebie jak i świata dorosłych, chociaż prawnie sam już do niego należy. Niedojrzałość psychiczna tym bardziej powoduje narastanie frustracji, a deprywacja wielu potrzeb powoduje nawiązanie kontaktów z grupami lub jednostkami negatywnymi.
Pani M.S., jako człowiek i zarazem funkcjonariusz państwowy na służbie czuje się poniżona i zlekceważona zachowaniem ucznia. Zgłasza organom ścigania sprawę, która toczy się miesiącami, zgodnie z zawiłościami procedur sądowniczych.
Z czasem szkoła zapomina o zdarzeniu, jednak "obustronnie toksyczny związek" już teraz prawnie pani M.S. i pana Mateusza D. trwa, a konflikt między nimi narasta.
Prognoza pozytywna.
W związku z tym, iż zdarzenie miało miejsce w szkole, czyli jego uczestnikami byli: wychowanek i wychowawca, na sprawę spogląda się z wychowawczego, a nie represyjnego punktu widzenia. Oznacza to nadrzędność celów wychowawczych nad wykonaniem zgodnej z prawem kary.
Strony przyjmują propozycję polubownego rozwiązania konfliktu.
Uczeń odpowiednio nadzorowany i wspierany kończy szkołę, bogatszy nie tylko o wiedzę teoretyczną, posiadł wiele cennych umiejętności i doświadczeń.
Nauczyciel dowartościowany za swoje walory ludzkie i zawodowe, jeszcze bardziej stara się pomagać młodym, zagubionym istotom. Jego autorytet wzmacnia się.
Z przebiegiem i warunkami ugody zostaje zapoznana społeczność szkolna, co stanowi doskonałą lekcję wychowawczą jak rozwiązywać konflikty na drodze pokojowej.
5. Propozycja rozwiązania oraz opis wdrażanych działań.
Kiedy opadły pierwsze emocje, a dzięki przerwie świątecznej nastąpiło to w sposób naturalny, zaproponowałam polubowne rozwiązanie konfliktu z wykorzystaniem zasad mediacji szkolnych.
Ponieważ sytuacja tego rodzaju byłaby precedensem w życiu szkoły, wszelkie działania i związane z nimi konsekwencje omówiłam najpierw z dyrektorem szkoły. Zdawałam sobie sprawę z odpowiedzialności jaką na siebie przyjęłam. Wiedziałam, że moje przygotowanie teoretyczne, czyli warsztat doskonalący na temat "Mediacja w rozwiązywaniu problemów szkolnych" oraz doświadczenie w prowadzeniu mediacji pomiędzy uczniami lub uczniami a ich rodzicami, może być niewystarczające. Mając tę świadomość, starałam się pogłębić swoją wiedzę szczególnie na temat komunikacji interpersonalnej, która w tej sytuacji była podstawą osiągnięcia sukcesu.
Pierwszym celem, który założyłam, było uzyskanie zgody stron konfliktu na tego typu działania.
Cel ten osiągnęłam bardzo szybko i bez większego wysiłku. Poszkodowana nauczycielka sama wręcz wystąpiła z wnioskiem o odstąpienie od proponowanych kar w zamian za innego typu rozwiązanie. Natomiast Mateusz, młody inteligentny człowiek, znalazł w tej propozycji szansę dla siebie.
Drugim celem było podpisanie ugody, która satysfakcjonowałaby obie strony.
Dążąc do tego starałam się przybliżyć zainteresowanym cele i zasady mediacji oraz wyjaśnić mój, czyli mediatora, w niej udział.
Oto niektóre z nich: narastanie konfliktu zostaje powstrzymane, strony mają wpływ na rozwój sytuacji, mogą odreagować emocje, mają możliwość zrozumienia wzajemnych przeżyć i racji, a także zadośćuczynienia, przebaczenia i pogodzenia się.
Ofiara i sprawca mają również swoiste korzyści:
- Ofiara:
o Nie jest zapomniana w "gąszczu biurokracji";
o Nie lekceważy się jej cierpienia;
o Ustala zadośćuczynienie;
o Ma możliwość uzyskania bezpośrednich odpowiedzi na nurtujące ją pytania, głównie "dlaczego?"
o Przestaje się bać i obwiniać za powstałą sytuację;
o Ma komfort przebaczenia;
o Współdecyduje w swojej sprawie.
- Sprawca:
o Lepiej rozumie krzywdę;
o Uczy się odpowiedzialności;
o Ma możliwość przeproszenia;
o Sam może zaproponować zadośćuczynienie;
o Współdecyduje w swojej sprawie.
Zadania mediatora:
- chroni interesy obu stron;
- pomaga znaleźć rozwiązanie;
- dba o to, by każdy mógł przedstawić swój punkt widzenia;
- gwarantuje równowagę sił;
- łagodzi napięcia;
- wspiera przebieg procesu;
- pomaga sformułować ugodę;
- dba o realność propozycji.
Po dwóch spotkaniach indywidualnych i jednym wspólnym, ugoda została zawarta.
Oto jej warunki:
Poszkodowana zdecydowała wycofać wniosek o ukaranie ucznia i zapewniła o odstąpieniu od zamiaru złożenia doniesienia.
Sprawca zobowiązał się do:
- powiadomienia rodziców o potrzebie kontaktu z dyrektorem szkoły;
- publicznego przeproszenia pani M.S.;
- ścisłego przestrzegania Regulaminu Ucznia do końca roku szkolnego.
Osiągnięcie tego celu również nie nastręczało trudności, jednak najtrudniejszym do osiągnięcia zdawał się ten ostatni.
Cel trzeci to dotrzymanie warunków ugody.
Pierwszym zadaniem Mateusza było zorganizowanie spotkania. Zadanie to wypełnił. Podczas wspólnej rozmowy, przy której byli obecni: Mateusz wraz ze swoją matką, poszkodowana nauczycielka, dyrektor szkoły, wychowawca klasy oraz w jednej osobie: pedagog szkolny i mediator, omówiono przebieg całej sytuacji.
Publiczne przeprosiny dokonały się podczas apelu szkolnego, na którym wyjaśniono uczniom okoliczności sprawy. Widoczne tu były olbrzymie emocje jakie towarzyszyły Mateuszowi. Przewidując to, wspierałam go od początku. Zwracając szczególną uwagę na sytuację przeprosin, pracowałam nad tym, aby w miarę możliwości, wyeliminować uczucia wstydu, poniżenia i złości, a wprowadzić pełną świadomość, że niewłaściwe działanie pociąga za sobą określone konsekwencje.
Wsparcia udzielałam także pani M.S., która uczestnicząc w różnego rodzaju dyskusjach pokoju nauczycielskiego, miewała wątpliwości, co do słuszności podjętej decyzji.
O przebiegu tego procesu była informowana Rada Pedagogiczna, więc z nadzorowaniem realizacji trzeciego punktu ugody nie było problemu.
Rozległość czasowa wypełniania tego warunku jak i dotychczasowe przyzwyczajenia ucznia, mogły spowodować niedopełnienie ugody. Trudności te starałam się wyeliminować systematyczną kontrolą, częstym motywowaniem oraz dostarczaniem wzmocnień pozytywnych.
6. Efekty oddziaływań.
Dzisiaj, czyli w dzień konferencji klasyfikacyjnej można stwierdzić, iż pozytywna prognoza sprawdziła się w 95%. Jestem przekonana, że o 100% sprawdzalności będzie można mówić za kilka dni.
W przekonaniu tym utwierdzają mnie prowadzone obserwacje, rozmowy z wychowawcą klasy, nauczycielami, analiza dokumentów oraz spotkania z Mateuszem.
Z powyższego wynika wniosek o diametralnej zmianie zachowania ucznia wobec obowiązków szkolnych oraz w stosunku do nauczycieli i rówieśników.
Zaryzykowałabym tu nawet postawienie hipotezy o zapoczątkowaniu głębszych przemian, które dokonują się w postawie tego młodego człowieka.
Pani M.S. nadal ma dobry kontakt z młodzieżą, cieszy się szacunkiem swoich uczniów i jest przekonana o słuszności swojej decyzji sprzed kilku miesięcy.
Najwięksi sceptycy takiego rozwiązania przekonali się, że jest ono możliwe i być może w przyszłości łatwiej udzielą "młodym gniewnym" kredytu zaufania.
Uczniowie klasy IIID, z perspektywy czasu, wyrażają słowa uznania dla postawy pani M.S. oraz pracy Mateusza nad zmianą zachowania. Są świadomi również i swojej poprawy, gdyż znacznie podniosła się frekwencja klasy, a do wychowawcy napływają informacje o właściwym zachowaniu na lekcjach.
Nie było już potrzeby powtórnego spotkania dyrektora szkoły z matką Mateusza, tym bardziej, że jest on przecież dorosły, jednak jej kontakt z wychowawcą klasy odbywał się systematycznie.
Opracowała: zk
|