Tytuł: PEDAGOG SZKOLNY :: Jawne wykorzystywanie pedagoga szkolnego HELP

Dodane przez grabcia dnia 02. październik 2008 22:50
#1

Witam. Pracę pedagoga szkolnego otrzymałam w ubiegłym roku. Z powierzonych mi obowiązków sumiennie się rozliczałam.
Pod koniec zeszłego roku zauważyłam, że przełożeni zwiększają mi zakres obowiązków, nie należący do pedagoga szkolnego ( wyjazdy na promocję szkoły, przygotowywanie prezentacji o szkolnictwie zawodowym) itp. Nie wspomnę o licznych zastępstwach - na których realizowałam Program Profilaktykii - to jeszcze zrozumię!!!
Nasza szkoła mieści się w 2 budynkach. I jest problem z przeprowadzaniem uczniów z jednego budynku do drugiego - jakieś 500 m. W środę dowiedziałam się, że osoba odpowiedzialna za przeprowadzanie uczniów to właśnie PEDAGOG SZKOLNY!! Nie zgodziłam się, bo to nie należy do zakresu obowiązków pedagoga szkolnego!!!!!!!!!!
Będę wdzięczna za Wasze opinie o całej tej chorej ( jak dla mnie ) sytuacji.

Dodane przez Kazimierz dnia 03. październik 2008 09:19
#2

Witam
Nie mam dla Ciebie chyba dobrych informacji. Moim zdanie wszystkie obowiązki o których mówisz mogły byc Ci przydzielone. Ale po kolei.
Prezentacja o szkolnictwie zawodowym
Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 7 stycznia 2003 roku do zadań pedagoga szkolnego należy m.in. "planowanie i koordynowanie zadań realizowanych przez szkołę na rzecz uczniów, rodziców i nauczycieli, w zakresie wyboru przez uczniów kierunku kształcenia i zawodu, w przypadku gdy w szkole nie jest zatrudniony doradca zawodowy".
Rozporzadzenie to precyzuje również na czym polega pomoc psychologiczno-pedagogicznej. Jej elementy zbieżne są z z zadaniami pedagoga szkolnego i polegają m.in. na :
· wspieraniu uczniów, metodami aktywnymi, w dokonywaniu wyboru kierunku dalszego kształcenia, zawodu i planowaniu kariery zawodowej oraz udzielaniu informacji w tym zakresie.
· wspieraniu nauczycieli w organizowaniu wewnątrzszkolnego systemu doradztwa oraz zajęć związanych z wyborem kierunku kształcenia i zawodu.
Liczne zastępstwa - na których realizujesz Program Profilaktyki
Do Twoich obowiązków w sposób naturalny należą te działania.
Znów rozporządzenie z dnia 7 stycznia 2003. Do zadan pedagoga należy "podejmowanie działań wychowawczych i profilaktycznych wynikających z programu wychowawczego szkoły i programu profilaktyki, o których mowa w odrębnych przepisach, w stosunku do uczniów, z udziałem rodziców i nauczycieli".
Oczywiście można by to realizować podczas godzin wychowawczych ale chyba najkorzystniej robić to właśnie podczas zastępstw.
Wyjazdy na promocje szkoły i przeprowadzanie uczniów.
No cóż, tu sprawa jest bardziej skomplikowana ale dyrektor zawsz może Ci zacytować kartę nauczyciela :
Art. 42. 1. Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.
2. W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:
1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7;
2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;
3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.

Na zakończenie. Dyrektor jest, że tak powiem "w prawie", ale od tego jakie bedziesz miała kontakty z dyrekcją zależy czy będzie to do bólu wykorzystywał, czy też nie.
Może ktoś inny widzi te sprawy inaczej ?
Pozdrawiam

Edytowane przez Kazimierz dnia 03. październik 2008 10:30

Dodane przez jts dnia 22. październik 2008 11:11
#3

Poza przepisami cytowanymi przez Kazimierza jest jeszcze przydział czynności, który każdy nauczyciel przyjmuje z początkiem roku szkolnego, kwitując podpisem. Zapewne znajduje się tam formuła typu "obowiązany jest wykonywać I n n e czynności zlecone przez dyrektora szkoły, związane z jej działalnością statutową" i to zamyka sprawę...
Swoją drogą wypada dodać, że "uruchamianie" pedagoga w podanych wyżej kwestiach jest sensowne. Jadąc na wycieczkę czy promocję nie zostawia w szkole klas, z którymi miał mieć lekcję, nie stwarza potrzeby organizowania zastępstw etc.

Edytowane przez Kazimierz dnia 02. listopad 2008 17:06

Dodane przez biedronka dnia 20. styczeń 2009 13:00
#4

Witam,
pensum pedagoga wynosi to 20 godzin (tu powinna znaleźć się praca z uczniem, analiza opinii PPP, wywiady środowiskowe, kontakty z instytucjami i in.), a pozostałe godziny powinny być przeznaczone na doskonalenie zawodowe, przygotowanie do zajęć, opracowanie i programów profilaktycznych, rady pedagogiczne, udział w zebraniach. I cóż z tego, że pedagog nie musi zostawiać klasy (oprócz oszczędności dla szkoły), jak nie pełni w tym czasie zadań wynikających ze swojej funkcji, które i tak musi zrealizować (w takim układzie w godz. prywatnych). Traktowanie pedagoga jak gońca i "zatkaj dziury" raczej nie podnosi jego prestiżu, również wśród uczniów, co przekłada się na jego możliwości wpływu na ich zachowanie. Ostatecznie za agresję w szkole "winę" ponosi też pedagog... Myślę, że przeprowadzaniem uczniów mogliby się zająć pracownicy świetlicy szkolnej, której zadaniem jest przecież opieka nad uczniami!

Dodane przez peagog1 dnia 30. styczeń 2009 12:46
#5

Jest taka dziwna prawidłowość- jak nie wiadomo komu przydzielić jakiegoś zadania, to daje sie go oczywiście pedagogowi. Stajemy sie omnibusami, ale coraz bardziej wykorzytywanymi.

Dodane przez MGOSIA dnia 30. styczeń 2009 17:51
#6

Niestety, pensum pedagoga zatrudnionego w Poradni Pedagogicznej to 20 godzin- pensum pedagoga szkolnego ustala organ prowadzacy. Znam pedagogow z pensum 30 godzin, ja mam 26....I to jest jawna niesprawiedliwosć!!!!!!!!!!!!!!!! Podobnie jak brak ustaleń w stosunku uczniów pod opieka- etat pedagoga na szkole gdzie jest 120 uczniów i na taka gdzie jest 920 uczniów.

Dodane przez ewa dnia 15. marzec 2009 16:26
#7

Tak naprawdę, to etat pedagoga w szkole jest bardzo niewdzięczny - z przykrością to stwierdzam po 6 przepracowanych latach na tym stanowisku. Podejmując pracę byłam pełna zapału, nowych pomysłów i chęci do pracy, w tej chwili (też po zmianie dyrektora) czuję się bezradna i zawiedziona. Nie mam oparcia w przepisach, bo do zadań pedagoga można zaliczyć baaardzo wiele! Ponoć moim obowiązkiem jest pełnienie funkcji lidera WDN, zespołu wychowawców i zespołu ds. pomocy materialnej. Mam 2 kursy kwlifik.: z zakresu terapii pedagogicznej i oligofrenopedagogiki, więc prowadzę zajęcia terapii i rewalidacji. Z etatu plastyki, którą wcześniej miałam zostało mi 6 godzin (ponadwymiarowo), w związku z tym podjęłam się dodatkowo (społecznie) prowadzenia kółka plastycznego, Kroniki szkolnej, wykonywania niektórych dekoracji, zaproszeń na uroczystości szkole i jeszcze innych zajęć. Chcę połączyć obydwie dziedziny swojej działalności - napisałam program terapii plastyką, króry będę realizować. Nie wspomnę o całej reszcie, która wynika z pracy pedagoga i jest oczywiste, że muszę to robić.
Ostatnio zdobyłam się na odwagę i powiedziałam dyrekcji, że chciałabym zrezygnować z Kroniki, bo czuję się zmęczona tak dużą (moim zdaniem) ilością obowiązków - znalazła się chętna osoba do prowadzenia. Jednak P. Dyrektor nie spodobało się słowo "zmęczona". Wezwała mnie na rozmowę, w której wyjaśniła, że jeśli czuję, że nie daję rady tym wszystkim obowiązkom, to muszę się poważnie zastanowić, czy nie przejść na świetlicę...

Dodane przez biedroneczka dnia 15. marzec 2009 21:01
#8

Może coś wyniknie z tych ankiet dla pedagogów, które przeprowadził ZNP. Obowiązki pedagoga powinny być bardziej sprecyzowane - to znacznie ułatwiłoby organizację pracy. Niestety, póki co pedagog musi znać się na wszystkim... Ja "jeszcze" czerpię satysfakcję z pracy na tym stanowisku, ale nie wiem ile realnie będę w stanie wytrzymać. Oprócz różnych dodatkowych zadań, które odbieram zwykle jako wyzwanie, bo dają mi możliwość własnego rozwoju, ubolewam nad coraz mniejszym zaangażowaniem nauczycieli, zwłaszcza wychowawców, którzy prawie zawsze odsyłają zgłaszające im problem dziecko do mnie, a ja siedzę w szkole po kilka godzin dłużej, a w domu robię te dodatkowo zlecone rzeczy i marzę o 8-godzinnym dniu pracy...

Ewa, gdyby tak się zastanowić, to czy praca na świetlicy jest czymś gorszym? (chociaż ja bym nie chciała - za małe wyzwań:) ) Ale w świetlicy odbębniasz swoje godziny, w tzw. między czasie (w ramach pensum) wywiążesz się z dodatkowo punktowanych zadań (np. kroniki) i zaoszczędzisz sobie codziennego stresu. A swoja drogą jak to jest, że jak ktoś się zaangażuje i wykaże, to mu jeszcze dołożą roboty, a jak ktoś inny ledwo radzi sobie z podstawowymi obowiązkami, to nie jest o nic proszony, bo sobie "biedactwo" nie da rady... Zauważyłam, że osoby na stanowiskach pedagoga są niezwykle ambitne - więc może sami sobie jesteśmy winni...

Pozdrawiam wszystkich Pedagogów, nie dajcie się!

Dodane przez julka111 dnia 16. marzec 2009 18:39
#9

A ja chciałabym wam opisać pewną sytuację.
U nas w szkole pedagog ma 20 godzin jednak pracujemy zdecydowanie dłużej.... chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się wyjść zaplanowanej godzinie.

ostatnio miała miejsce taka sytuacja: planowo kończyłam o godzinie 13 jednak po pracy umówiłam się z nauczycielką na wizytę domową- w czasie pracy nie możemy. na Wizytę domową wyszłam o 13.30 . Niestety na 2 dzien Pani dyrektor miała pretensję, że tak szybko wyszłam ze szkoły. I jak mantrę powtarzała, że przecież 20 godzin to praca z dzieckiem. (czyli według niej chyba powinnam być od 8-15 a dopiero poźniej iść na wizyte)
Nadmienię przy okazji, że wszystkie pisma do sądów itp. piszę w domu, ponieważ w szkole nie mogę- bo to nie mieście się w 20 godzinach w pracy pedagoga.
Proszę napisze swoje odczucia na ten temat, ja mam wrażenie, że jestem trochę wykorzystywana. Czy jest w jakiejś ustawie opisane co dokładnie zawiera sformułowanie :20 godzin pracy z dzieckiem"

a o szkoleniu w trakcie moich godzin pracy to mogę pomarzyć- jeszcze nigdy nie byłam...

Edytowane przez Kazimierz dnia 16. marzec 2009 21:43

Dodane przez Kazimierz dnia 16. marzec 2009 20:49
#10

TO JAKAŚ PARANOJA !!!!!!!!!!!!!!! Twoja pani dyrektor ma coś z głową. W ramach limitu godzin ( w Twoim wypadku 20 ) piszesz pisma, wypełniasz dokumentację, idziesz na wizyty, odwiedzasz poradnie itd.,itp.
Oczywiście jeżeli przyjdzie do Ciebie rodzic czy dziecko, to nie przerwiesz spotkania, bo skończył się Twój czas pracy.
Nigdzie nie jest napisane, że masz 20 godzin pracować bezpośrednio z uczniem. Masz w tym czasie pracować z uczniem, dla ucznia, z rodzicem i dla rodzica, z nauczycielem i dla nauczyciela.
Trzymając się logiki mądrej pani dyrektor, to każdą rozmowę z wychowawcą czy z rodzicem powinnaś przeprowadzać poza limitem swoich godzin.
OBURZAJĄCE

Oczywiście Art. 42. 1. mówi, że czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień, ale Biedroneczka bardzo trafnie ( jak zwykle zresztą ) opisała w jednym z postów na co powinny być przeznaczone godziny nazwijmy je umownie pozaetotowe.

Edytowane przez Kazimierz dnia 16. marzec 2009 21:44

Dodane przez reszta dnia 17. marzec 2009 15:04
#11

zgadzam sie - paranoja! ale tak jest w większości szkół - pedagog "człowiek orkierstra"!!! ja mogę wszystko znieść i znoszę dużo, choć często na noże idzie z dyrektorem, włącznie z notatką w aktach "odmowa wykonania polecenia służbowego" itp. więc poza robotą pedagoga i innymi dodatkowymi robię...na szczęście lubię swoją pracę. stoję także na dyżurach - przerwy dla uczniów i rodziców;), ale jeśli w tygodniu na 20 godz. 18 jestem na zastępstwach???!!!:o...więc proszę mi nie mówić o rozporządzeniach, KN i cholernych 40godz. w tygodniu, bo chcę wtedy gryźć...sami doskonale wiecie, że czasem jest to i 60!!!!

Dodane przez julka111 dnia 17. marzec 2009 16:33
#12

Dziękuje wam za odpowiedź- już myślałam, że ja przesadzam.... A jak u was jest ze szkoleniami??? Dyrektor umożliwia wam delegacje? ja jedyne jakie szkolenia mam to obowiązkowe, które zapewnia nam szkoła po godzinach pracy.

Dodane przez reszta dnia 17. marzec 2009 18:45
#13

szkoła Wam takie zapewnia??? na bogato widzę, hmmm? u nas delegacje, owszem bierzemy, ale tylko jako podkładka...w razie w...ubezpieczenie. potam owa delegacja ląduje w koszu:D...nędza z bidą...dobrze, że pedagodzy to...psychicznie ludzie (w pozytywnym znaczniu)...sami sobie terapie robią na wszystkie bolączki, pozdrawiam

Dodane przez julka111 dnia 18. marzec 2009 20:36
#14

nam zapewnia--- ale szczerze mówiąc wolałabym- wybrać sobie sama :) takie które mnie interesują... Ale nie wszystko można mieć :)

Dodane przez reszta dnia 18. marzec 2009 21:17
#15

wcale Ci się nie dziwie, choć ja siebie nie widzę na szkoleniach z...matmy:D. A poważnie mówiąc ad tych szkoleń to naprawdę gro to strata czasu, zwłaszcza jak tzw. edukator zaszczyca nas wizytą i na szybko plecie dosłownie bzdury, a wdodatku spieszy się, bo ma jeszcze 3 inne zaplanowane na ten dzień. tak więc tego typu szkolenia to tylko papier

Dodane przez reszta dnia 18. marzec 2009 21:20
#16

ale byka strzeliłam...wybaczcie..."miszczyni" ze mnie;)

Dodane przez jolanta14 dnia 27. marzec 2009 21:42
#17

wszystko zależy od tego jakim człowiekiem jest dyrektor szkoły i ogólnie od nauczycieli czy poczuwają sie do swoich obowiązków czy nie, i na pewno nikt z nas nie wyrabia sie w swoich etatowych godzinach z cała pracą;)

Dodane przez laura_77 dnia 28. marzec 2009 11:52
#18

witajcie.
Z przykrością dodam ( bo w sumie dość smutne refleksje się nasuwają) gdyż zgodni jesteśmy co do jednego..wykorzystują nas, mój głos będzie jedynie potwierdzeniem, że pedagog to jakiś cyber człowiek. Ja na przykład muszę być członkiem chyba wszystkich zespołów jakie działają w placówce, pełnię funkcję koordynatora ds bezpieczeństwa, prowadzę zespół wychowawczy, przygotowuję uczniów do wyboru kierunku kształcenie( chodź, co może was rozbawi.. mój dyrektor nie "zatrybił", że skończyłam doradztwo zawodowe, acz wspominałam o tym w ostatnich kilku sprawozdaniach). ..a wymieniać długo by jeszcze było..co w zakres moich obowiązków wchodzi
Jedyne szkolenia na jakie jeżdżę to te finansowane z własnej kieszenie, po wcześniejszych negocjacjach, czy aby są one na pewno niezbędne dla mojego rozwoju i przyniosą korzyści dla szkoły.
Więc zgodzić się z państwem muszę, że funkcja to niewdzięczna wielce a pedagodzy to ludzie ekstremalnych wyzwań.
pozdrawiam:)

Dodane przez Kazimierz dnia 28. marzec 2009 12:33
#19

Przyznam szczerze, że z ogromną przykrością słucham takich głosów. Wiem, że w wielu szkołach tak jest jak pisze joanna77 ale zapewniam was, że nie we wszystkich.
Jak słusznie zauważyła jolanta14 wiele zależy od dyrektora. Od tego jaką ma koncepcję pracy pedagoga . Sądzę jednak, że także od nas samych zależy jaką mamy pozycję w szkole, a co za tym idzie jak wygląda nasza praca. Jasne, rozumiem, że młodemu pracownikowi cieszącemu się, że w ogóle dostał pracę trudno stawiać warunki, forsować własne stanowisko etc.,etc. Trzeba jednak próbować. Jeżeli pedagog, nie wyróżnia się wśród nauczycieli charyzmą, wiedzą na temat wychowania, aktywnością w pracy z dziećmi i rodzicami, oryginalnymi pomysłami, zaangażowaniem, to będzie traktowany jak piąte koło u wozu ( bo też i takim będzie ), którym można zapchać każdą dziurę. Oczywiście może być i tak, że pedagog będzie miał te wszystkie walory i właśnie dlatego będzie do bólu wykorzystywany ale to już inna bajka.

Edytowane przez Kazimierz dnia 28. marzec 2009 18:48

Dodane przez reszta dnia 29. marzec 2009 18:23
#20

się nie chwalę, ale jestem ten pedagog z tego kawałka Twojego postu Kazimierz, ale bez tego "nie". mam to wszystko, a w dodatku jestem cholerną optymistką i wulkanem energii (chyba metaADHD:D), której nijak nie potrafię zabic. tu chodzi właśnie o tę "inną bajkę". co z tym zrobić? ja dogaduję się ze swoją dyrekcją, szanuję ją i bardzo lubię, wiem, że ona mnie też. i co z tego, jak to wstrętne uczucie wykorzystywania wisi nade mną prawie codziennie??? i to nie jest moje subiektywne odczucie - tak po prostu jest! i jak tu byc mundrym???

Dodane przez reszta dnia 29. marzec 2009 18:26
#21

aaaaaaaa, pewnie śledzicieB) forum OSKKO...ile razy tam było... pedagog na dyżurze itp. wiele odpowiedzi naszych dyrektorów to "ty jesteś dyrktorem, ma stać jak mu poleciłeś"....ech...reszta to miałkość

Dodane przez teresa5 dnia 30. marzec 2009 23:18
#22

Jawne wykorzystywanie pedagoga do różnych zadań wynika z bardzo ogólnie sformułowanych "zadań pedagoga "zawartych w rozporządzeniu z dnia 7 stycznia 2003 roku o udzielaniu i organizowaniu pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Wyłącznie od dyrektora szkoły i jego wizji pracy na tym stanowisku będzie zależeć konstruktywna, bądź nie wspólpraca. Jestem pedagogiem od ponad dziesięciu lat i również czuję się wykorzystywana do zadań wykraczających poza obowiązki wynikajace z rozporządzenia i zawarte w zapisach statutu szkoły. Próbowalam walczyć z dyrekcją uzasadniając i argumentując swoje racje. Dyrektor zasłaniał się 40-sto godzinnym tygodniem pracy. Nie chcę się chwalić ale należę do tych tzw. zaangażowanych, ambitnych, wyedukowanych, poświęcających się na rzecz dobra dziecka, pomagających nauczycielom, rodzicom w rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów szkolnych. Z perspektywy czasu, po dokonaniu głębokiej analizy(w tej szkole pracuję ponad 25 lat) stwierdzam, iż z mojej wizji pracy na tym stanowisku zostało niewiele. Odnoszę wrażenie, że nie docenia się ogromnego trudu i ciężaru odpowiedzialności zadań wykonywanych przez pedagoga. Wychowania - nie da się zamknąć w żadne ramy czasowe - jeszcze nikt nie określił takiego limitu. Obecna szkoła stawia na dydaktykę, rankingi wyników sprawdzianów, egzaminów, programy, plany wynikowe...w potoku tych priorytetów, wartości humanitarne zanikają. Zaś pedagog, to ta osoba w szkole, która zmaga się w pracy z uczniami ze zdiagnozowanymi deficytami, nierzadko wielowymiarowymi. Trzeba czasami kilku lat, by pokonać lub zminimalizować skutki niepowodzeń szkolnych. Dzisiaj już wiem, że nie warto liczyć na gratyfikację ze strony przełożonych, ponieważ zdarza się, że dyrektorzy niewiele wiedzą, a może nie chcą zauważć wysiłków pedagoga. Podobne stanowisko zajmuje organ prowadzacy, który dla swego wygodnictwa nie chce słyszeć o problemach np. przeznacza niewielkie środki na organizację pomocy psychologiczno-pedagogicznej uczniom, niejednokrotnie pomoc kończy się na wydaniu opinii poradni lub przeznaczeniu 1-2 godzin zajęć dla dzieci nauczania zintegrowanego. Niewydolny jest cały system opieki nad dziećmi w tym zakresie- to "pseudopomoc"
Obecnie pogodziłam się z realiami pracy na tym stanowisku, walka doprowadziła mnie do utraty zdrowia i pomijania moich zsług przez dyrekcję. Jedynie moja silna wiara i powołanie do pracy z dziećmi pozwala mi trwać i cieszyć się z drobnych lub większych sukcesów moich podopiecznych - najcenniejszy dla mnie jest ich uśmiech.

Dodane przez myszka45 dnia 31. marzec 2009 10:59
#23

Podobnie jak Ty jestem pedagogiem z 12 letnim stażem pracy a jako wychowawca - 20 letnim. Całe życie poświęciłam pracy z dziećmi. Znam biedę domów dziecka, dramat rodziców dzieci niepełnosprawnych i z własnej autopsji wychowywanie przez samotną matkę - dwóch synów. Podobnie jak Ty na co dzień doświadczam ignorancji, pomijania spraw wychowawczych i bagatelizowania zaleceń zawartych w opiniach PPP. Moje ostatnie dwa lata (po zmianie dyrekcji) to ciągłe wojowanie. Jest dobrze jak siedzę "cicho" i mam takie same zdanie jak dyrekcja. Inaczej jest kiedy te zdania są inne. Szkoła moich marzeń oparta na życzliwości, dialogu i szacunku do dziecka i rodzica przestała istnieć. Czasami czuję sie jak bym funkcjonowała w amoku. Nie znam dnia i nigdy nie wiem co spotka mnie w pracy. Ochrona praw dziecka, rodzica to tylko slogany. Czasami myślę, że już nie wytrzymam i spotkam się z wizytatorem. Ostatnio dowiedziałam się że może dziecko otrzymać karę w postaci zakazu wejścia na stołówkę a tym samym nie będzie miało możliwości zjedzenia obiadu, które zapewnia mu pomoc społeczna. Inny przykład to regulamin zwalniania ucznia przez rodzica, który może tylko zwolnić swoje dziecko (w formie pisemnej) z całego dnia zajęć lub z ostatnich lekcji. Broń "boże" w środku zajęć bo tu już szkoła mówi nie. Takich paranoi jest więcej. Nie przemawiają istniejące dokumenty - liczy się zdanie dyrekcji i basta. W mojej szkole pedagog, dzieci, rodzice głosu nie mają. Podpowiedcie jak mam dalej negocjować, co robić i jak chronić praw dziecka. Z pozdrowieniami myszka45 :) B)

Dodane przez Kazimierz dnia 31. marzec 2009 13:19
#24

Moja rada tak na gorąco. Spróbuj zaproponować dyrekcji, że chciałabyś przeprowadzić szkolenie ,zajęcia ( jak zwał tak zwał ) z Radą Pedagogiczną na temat praw ucznia i praw rodziców w szkole. Nie odnosząc się bezpośrednio do ich łamania w Twojej szkole ale przedstawiając je w sposób obiektywny i podpierając się stosownymi dokumentami może wzbudzisz refleksję w dyrekcji.
Inna metoda ( dość ryzykowna w kontekście tego co piszesz o swoich zwierzchnikach ) to uświadamianie bezpośrednio rodzicom jakie mają prawa oni i ich dzieci w szkole. RODZICE SĄ WSPÓŁGOSPODARZAMI SZKOŁY, to oni w dużym stopniu mają prawo decydować jakie panują w niej porządki. SZKOŁA PUBLICZNA TO NIE PRYWATNY FOLWARK DYREKTORA.

Trzymaj się

Edytowane przez Kazimierz dnia 31. marzec 2009 13:21

Dodane przez biedroneczka dnia 31. marzec 2009 14:21
#25

Słuchajcie, co dzieje się,z funkcją pedagoga? Przecież to jedna wielka porażka. Ja też mam serdecznie dość tej funkcji, mam wrażenie, ze pedagog jest potrzebny tylko po to, żeby obarczyć go winą na potknięcia innych nauczycieli - ja obarczana nie jestem, bo robię robotę za siebie i za nich, ale mam coraz mniej siły tak pracować. Coraz bardziej żałuję, że tak się zaangażowałam w pracę, bo oczekuje się ode mnie coraz więcej, a ja marzę o 40-godzinnym tygodniu pracy... To nasze Rozporządzenie jest zbyt ogólne - nic nie mówi. Poza wychowaniem i profilaktyką wykazujemy się działaniami terapeutycznymi, socjalnymi, prawnymi, dochodzeniowymi, mediacją, atakami terrorystycznymi (bo tą procedurą powinien zająć się koordynator ds. bezpieczeństwa, czyli znowu pedagog!). Przy czym nie mamy wsparcia ze strony nikogo, bo nauczyciele uważają, że pedagog "nic nie robi", to może wykonywać ich zadania. Zresztą te historie na pewno dobrze znacie. Szkoda, bo na funkcję pedagoga zwykle "porywają się" ambitne osoby, które mogłyby dużo wnieść, przy odrobinie współpracy grona...
Może przydała by się jakaś nasza inicjatywa przy pracach nad nowym rozporządzeniem?
Pozdrawiam

Dodane przez reszta dnia 31. marzec 2009 14:25
#26

jeśli o mnie chodzi to ja chcę być tak WYKORZYSTYWANA!!!!! czytaj uświadamianie rodziców, n- li, władzę, walkę o prawa uczniów itd. w końcu od tego jest pedagog między innymi. moim zdaniem autorowi tematu nie chodziło o takie "prace", ale o dyżury, zastępstwa za wszystkich, koordynowanie 100 rzeczami, zespołami rp i wieeeeeeeeeeeeeeloma innymi sprawami, przy braku tolerancji dyrekcji, kiedy swojej roboty nie zrobisz na czas! się pytam grzecznie "KIEDY"? oczywiście w domu, kosztem prywtnego życia. ale ma być zrobione i koniec

Dodane przez myszka45 dnia 31. marzec 2009 17:41
#27

Dziękuję za rady. Są one dla mnie bardzo cenne bo świadczą, że mój tor myślenia jest właściwy. Te forum to jedyna forma podtrzymania na duchu aby nie zwątpić w swoje siły i kompetaencje. A co do nowego rozporządzenia w sprawie pedagogów to warto wyjść z szerszą inicjatywą i to nie tylko w kwesti naszych zadań ale też i ilości uczniów, którzy podlegają naszej opiece. W jednych szkołach jest to 1000 uczniów w innych 500 a jeszcze w innych 200. Całkowita samowolka organów prowadzących nie mówiąc już o ilości naszych godzin wchodzących w pensum.
Pozdrawiam wszystkich myszka45:pB)

Dodane przez Kazimierz dnia 31. marzec 2009 17:52
#28

Chyba coś się ruszy. Rzecznik Praw Dziecka wystąpił o zatrudnienie w KAŻDEJ szkole pedagoga na pełny etat. Spojrzyjcie na ostatniego newsa.

Dodane przez julka111 dnia 02. kwiecień 2009 09:12
#29

A mnie męczy taki brak poczucia bezpieczeństwa, tego, że nigdy nie wiem o której wyjde z pracy. Już kilka razy przekładałam wizytę u lekarza, bo np. pracuje do 12 a tak o 11. 40 okazało się, że mam jechać na jakieś spotkanie- oczywiście w godzinach pracy byłoby to niedorzeczne. Innym razem pani dyrektor wezwała na już rodziców i poszła sobie do domu, oczywiście pomijam takie sytuacje, że zawsze coś wydarzy się tak na 30 min przed skończeniem pracy :) jakieś, bójki, zastraszenia.....(to akurat od dyrekcji niezależne)
Bardzo często pracuję od 8 a wychodzę gdzieś ok 15, przychodzę do domu i jeszcze musze opisać to co wydarzyło się w dniu dzisiejszym, bo w szkole na to nie ma czasu - czy jakieś pismo napisać. W tym miesiącu pism do sądu, na Komendę i do innych instytucji wysłałam ok 25 wszystkie pisane w domu. A tak sobie ponarzekałam i już mi lepiej :)

Dodane przez teresa5 dnia 03. kwiecień 2009 19:30
#30

Samo narzekanie niewiele zmieni w szarej rzeczywistości naszej trudnej, odpowiedzialnej, frustrującej pracy. Czytając posty na tym forum widzę, iż podejście ze strony przełożonych do pracy pedagoga jest bardzo podobne. Godząc się na tę funkcję w szkole trzeba posiadać szczególne przymioty: pracowitość tytana, stalowe nerwy, zdolności dyplomatyczne i najważniejsze umiejętności przystosowawcze do działania w ekstremalnych warunkach, wówczas gdy trzeba wykonać kilka spraw ważnych w krótkim czasie. To praca dla tych, którzy nigdy nie wychodzą ze szkoły w godzinach zgodnych z tygodniowym wymiarem godzin pracy na tym stanowisku. Podzielam zdanie "biedroneczki" i podobnie jak Ty, chciałabym pracowć 40 godzin tygodniowo wykonując swoje zadania w pracy - może nareszcie skończyłoby się biadolenie, że pedagog nic nie robi. O pracy pedagoga w taki spósob może wypowiedać się tylko ta osoba, która zupełnie nie zna specyfiki i realiów pracy na tym stanowisku (patrz organ prowadzący - ograniczenie liczby etatów). Uważam, iż liczba pedagogów w szkole winna wynikać z ilości oddziałów w szkole. Jest niedopuszczlne - w moim odczuciu - aby takie same pieniądze otrzymywał za pracę w szkole pedagog, gdzie liczba oddziałów wynosi np.10 i ten, który odpowiada za 25 i więcej. Ważkim tematem do zastanowienia jest sama podległość decyzyjna - sprawcza tej funkcji w szkole. Działania i decyzje pedagoga w wielu trudnych przypadkach powinny być autonomiczne, by skutecznie bronić praw dziecka zawartych w Konwencji... Obecne usytuowanie nie zawsze daje takie możliwości ??? Wobec bardzo ogólnie zredagowanych zadań pedagoga w rozporządzeniu z dnia 7 stycznia 2003 roku o udzielaniu i organizowaniu ..., należałoby wymóc na pracodawcach szczegółowy zakres obowiązków dla pedagoga szkolnego ( potrzebne są prace nad nowelizacją rozporzadzenia w tym zakresie, natomiast zgodnie z kodeksem pracy każdy zatrudniany pracownik powinnien otrzymać na piśmie zakres obowiązków na danym stanowisku pracy, im bardziej szczegółowy tym lepiej dla zatrudnianego - w praktyce jest jednak inaczej). Wiele chaosu, dezinformacji, wchodzenia w granice dotyczace kompetencji pracowników na poszczególnych stanowisk ( np. rola wychowawy, pedagoga, wicedyrektora...) wynika z niedoprecyzowania - nawet w statucie szkoły.
Pozdrawiam wszystkich życząc optymizmu.

Dodane przez Kazimierz dnia 03. kwiecień 2009 19:46
#31

Chciałbym bardzo aby ujawnił się jakiś pedagog szkolny, który ( tak jak ja ) jest zadowolony ze swojej pracy, czuje się doceniany, pracuje tyle ile trzeba ( ani za dużo ani za mało ) ma wsparcie w dyrekcji i nauczycielach. Czy są tacy ?

Dodane przez biedroneczka dnia 03. kwiecień 2009 20:01
#32

Ja byłam zauroczona pełnieniem funkcji pedagoga w poprzedniej szkole. Miałam wsparcie i dyrekcji (chociaż teraz też mam) i całego grona pedagogicznego. Wychowawcy wywiązywali się ze swojej funkcji, a ich ambicją było to, żeby ich uczniowie szukali pomocy najpierw u nich. Nie mieli nawyku wysyłania dzieci z KAŻDYM problemem do pedagoga. Ja zajmowałam się naprawdę trudnymi sprawami i miałam siłę na nowe inicjatywy na rzecz szkoły. Teraz moi koledzy preferują spychologię (choć są oczywiście osoby, które wykazują się odpowiedzialnością -niestety mniejszość). Ja siedzę po godzinach, a mino to coraz częściej mam wrażenie, że jestem mniej efektywna i to uczucie boli mnie najbardziej. Najwięcej zależy od tego, na jakich ludzi się trafi.
Ale O.K. - miało być pozytywnie: tak więc raczej czuję się doceniana, a to, że dzieci mają do mnie zaufanie to duża satysfakcja. No i nigdy nie zaprzeczałam, że lubię być pedagogiem szkolnym (ten dreszczyk emocji przy ciągłym wyścigu z czasem...).
Pozdrawiam i trzymajcie się, Pedagodzy!

Dodane przez kasia7 dnia 03. kwiecień 2009 20:15
#33

Jasne, że są zadowoleni i docenieni pedagodzy. W "mojej" szkole jest ok. Żadnej spychologii i wyręczania. Wielkie wsparcie dyrekcji i grona pedagogicznego. Raczej mieszczę się w godzinach pracy. Piszę "raczej", ponieważ jak wiadomo papiery to już tylko w domku. A jak któryś z nauczycieli (pojedyncze przypadki) przysyła ucznia, bo np. rozmawia na lekcji, to po lekcji rozmawiam "poważnie" z tym nauczycielem:-) Także nie poddawajcie się, drodzy koedzy i koleżanki! To wymarzony zawód dla nienawidzących nudy! Pozdrawiam

Dodane przez Kazimierz dnia 03. kwiecień 2009 21:29
#34

Odetchnąłem z ulgą. Nie wszędzie jest więc tak źle.

Dodane przez julka111 dnia 03. kwiecień 2009 22:03
#35

Oczywiście, że nie wszędzie mam koleżankę, która pracuje w podstawówce. Dyrektor docenia jej wysiłki, współpracuje, chętnie pozwala na doszkalanie się nawet w godzinach pracy i co najlepsze- chętnie zakupuje rzeczy potrzebne do pracy z dzieciakami, urządził nawet mała salkę do terapii.... Oby takich dyrektorów było więcej :)

Dodane przez myszka45 dnia 03. kwiecień 2009 22:23
#36

Ja mam też urządzony super gabinet do terapii ale to nie jest zasługa dyrekcji. Fundusze mam unijne - z grantów na zajęcia z terapii, przy tym został wyposażony gabinet w pomoce - gry, literaturę. Mam niezłą biblioteczkę wychowawcy zakupioną ze środków GK. ds. Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych ale to pani dyr. udaje, że nie widzi no chyba, że się chce pochwalić władzom to wszystkie sukcesy przypisuje sobie mówiąc "ja" załatwiłam. Już mnie szlak trafia bo nie nawidzę takiej obłudy. Pozdrowienia dla ws\zystkich bo wiem, że większość z nas to pracocholicy, pasjonaci, którzy umieją dzielić się swoim doświadczeniem z innymi tylko to co trobimy jest tak bardzo mało widoczne i zawsze musi być ktoś w szkole do "bicia" i często jest nim pedagog bo tak po prostu jest najłatwiej. Super, że mamy taką grupę wsparcia. Dziękuję Wam, że jesteście.:DB):p

Dodane przez reszta dnia 03. kwiecień 2009 23:26
#37

pffff!! pracocholicy, pasjonaci???:o ZBOCZEŃCY:D

Dodane przez kamila304 dnia 07. kwiecień 2009 20:34
#38

Witam!
Jestem nowym forumowiczem. Zajrzałam na tą stronę pchnięta ogromną frustracja. Chciałabym wiedzieć ile godzin pracujecie, bo w gminie, która zatrudnia mnie (psycholog szkolny) i inne pedagożki nałożono na nas 26 godzin. Jestem sfrustrowana głównie tym , że na tym samym stanowisku, z takim samym wykształceniem osoby zatrudniane są na 20-24 godziny za te same pieniądze. Wychodzi na to, że średni 6 godzin w tygodniu pracuję za darmo. Tylko nie piszcie, że nie da się nic zrobić. Podpowiedzcie gdzie uderzyć, żeby skutecznie to zmienić!!! Czy nas również obowiązuje dodatkowa godzina pracy od
1 września 2009 roku? Pozdrawiam

Dodane przez reszta dnia 07. kwiecień 2009 20:48
#39

ło matko:o! faktycznie lekko wnerwiona jesteś.
witaj.
z lewej...ku górze masz w menu "warunki zatrudnienia". Kaziczek nasz kochany napracował się, więc poczytaj...może coś Ci się rozjaśni.
ale moim zdaniem to tylko i wyłącznie teraz o tych godz. decyduje op, oczywiście uwzględniając "zapotrzebowanie" szkoły na pedagoga, psychologa, ilość uczniów, środowisko no i... kryzys:D. pewnie w Twojej szkółce dużo dzieciorów. znajdź może jakąś jasną stronę sytuacji...w razie w jak będzie taka potrzeba będzie z czego urżnąć tych godz. i zostaniesz na 24 lub 20. ale to takie moje gdybanko.
a teraz 10 głębokich i nie przejumuj się może tak bardzo:D...za 100 lat będziesz się z tego śmiała,
pzdr.

Edytowane przez reszta dnia 07. kwiecień 2009 20:50

Dodane przez Kazimierz dnia 07. kwiecień 2009 22:00
#40

Jeżeli chodzi o pierwszą sprawę reszta ma rację. Organ prowadzący rządzi i nie ma zmiłuj.
Sprawa druga :
Z dniem 1 września 2009 r. wprowadzony zostaje wobec wszystkich nauczycieli, z wyjątkiem dyrektorów i wicedyrektorów szkół oraz nauczycieli, którzy obowiązki dyrektora lub wicedyrektora szkoły pełnią w zastępstwie nauczyciela, któremu powierzono stanowisko kierownicze, obowiązek prowadzenia w ramach czasu pracy i ustalonego wynagrodzenia:

1) w przypadku nauczycieli szkół podstawowych, szkół podstawowych specjalnych, gimnazjów i gimnazjów specjalnych - zajęć opieki świetlicowej lub zajęć w ramach godzin przeznaczonych w ramowych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły, z wyjątkiem godzin przeznaczonych na zwiększenie liczby godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych - w wymiarze 1 godziny tygodniowo (a od dnia 1 września 2010 r.- 2 godzin tygodniowo);

2) w przypadku nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych - zajęć w ramach godzin przeznaczonych w ramowych planach nauczania do dyspozycji dyrektora szkoły, z wyjątkiem godzin przeznaczonych na zwiększenie liczby godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych - w wymiarze 1 godziny tygodniowo.

Proponuje się następujący sposób wyliczenia tych godzin:

* dla nauczyciela pełnozatrudnionego (niezależnie od realizowanego pensum i ewentualnych godzin ponadwymiarowych) r11; 1 godzina w tygodniu (a od 1 września 2010 r. w szkole podstawowej i gimnazjum - 2 godziny w tygodniu),
* dla nauczyciela niepełnozatrudnionego obowiązuje proporcjonalnie mniejsza liczba godzin, które wyliczamy, pamiętając że rozliczamy te godziny półrocznie,
* w przypadku nauczycieli uzupełniających etat godziny te liczy się proporcjonalnie do wymiaru zatrudnienia w każdej szkole.

Sugeruje się, by przydział godzin, o których mowa w art. 42 ust. 2 pkt 2 Karty Nauczyciela, nastąpił po rozpoznaniu potrzeb uczniów i szkoły.

Godziny te pozwolą na indywidualne podejście do ucznia. Dotyczą one wszystkich nauczycieli (również nauczycieli - wychowawców świetlic szkolnych, bibliotekarzy, pedagogów itd.).

P.S.
Zwróćcie uwagę na semestralne rozliczanie tych dodatkowych godzin.

Edytowane przez Kazimierz dnia 07. kwiecień 2009 22:11

Dodane przez Rena dnia 21. kwiecień 2009 21:01
#41

Kochana ciesz się tymi 26 godzinami pracy, bo pracując jako pedagog w OHP pracuje się 40 tygodniowo i nie ma zmiłuj.

Dodane przez Maddleine dnia 02. maj 2009 12:26
#42

Właśnie staram się o pracę jako pedagog szkolny. W środe mam rozmowę do której przygotowuję się m.in. czytając porady, wypowiedzi czynnych pedagogów. Jestem przekonana do tej decyzji (po pierwsze z takim zamiarem rozpoczynałam studia i nic się nie zmieniło, po drugie obecne stanowisko mnie nie satysfakcjonuje). Przeczytałam cały wątek i jakoś mi nieswojo. Przykro mi, że zdarzają się sytuacje, kiedy tak "brutalnie" wykorzystuje się pedagogów...

Dodane przez reszta dnia 02. maj 2009 17:25
#43

ale, ale...nie przejmuj się tym absolutnie!!!! tak jest w każdej pracy, na innych stanowiskach... my też zdawaliśmy sobie trochę z tego sprawę, a mimo wszystko...:D. teoria i przepisy tudzież inne
"zakresy obowiązków" nijak się mają do rzeczywistości. ale moim zdaniem to óczy;)
powal ich tam na tej rozmowie!!! my są z Tobą:D

Dodane przez Kazimierz dnia 02. maj 2009 17:36
#44

W całej rozciągłości popieram Resztę. Głowa do góry. Tak to chyba jest na forach, że pisze się o tym co stanowi problem, a rzadziej o pozytywach, bo traktuje się je jako normę. Powodzenia

Edytowane przez Kazimierz dnia 02. maj 2009 17:36

Dodane przez Magda dnia 13. maj 2009 15:31
#45

Wiecie co...ja wszystko rozumiem...zakres obowiązków z dobrowolnym lub nie rozszerzeniem, dodatkowe zajęcia, pasję lub nie...ale w mojej szkole w godzinach pracy mam obowiązek "robienia" tzw zastępstw. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie było to cyklicznie 3-4 godziny lekcyjne dziennie ;)
Początkowo podchodziłam do tego z uśmiechem na ustach ( "poznam nowe dzieciory w grupie", "zrobię profilaktykę nie burząc komuś lekcji, które są przeznaczone powiedzmy na sprawdziany etc...etc"). Teraz po 3-4 zastepstwach dziennie, bardzo często z dwoma klasami na tej samej godzinie i sytuacjami, że w jednej klasie miałam w ciągu tygodnia...11 zajęć mam dość:|
Ten wpis traktuję jako wirtualne superwizje...faktycznie, może za sto lat będe się z tego śmiała, a do gabinetu zamiast jakiegoś kwiatka dla uciechy oczu zafunduję sobie łóżko i pościel - jak mieszkać, to przynajmniej wygodnie :)
Pozdrawiam Was PasjoPedagodzy :D;)

Dodane przez reszta dnia 13. maj 2009 20:47
#46

i to jest podejście na medal;)...no i ten pomysł z łóżkiem w gabinetku - brawo!! ale z kwiatka to ja bym nie rezygnowała...ładne to to i zielone i nawet czasem pachnie. dużo miejsca nie zajmuje, to i koło tego wyrka miejsce dla doniczki znajdziesz:D, trzymaj się ciepło

Dodane przez ktosia dnia 19. maj 2009 12:01
#47

Witajcie, to mój pierwszy wpis tutaj...
Mnie najbardziej wnerwia to pensum zależne od "widzimisię" organu prowadzącego! Jak się dowiedziałam, podczas zatwierdzania podwyższonego do 25 godz. pensum pedagogów w naszej gminie żaden z radnych nie miał pojęcia, za czym głosuje, część z nich myślała, że pociągnie to za sobą większe zarobki pedagogów!!! Żenada, a ja dzięki nim już szósty rok pracuję 5 godz. tyg. więcej za te same pieniądze, to ponad 20 w miesiącu, ponad 200 w roku szkolnym, razy sześć lat...!!!!!!!!!!! :o

Dodane przez ktosia dnia 19. maj 2009 12:06
#48

Może byśmy coś z tym wspólnie spróbowali zrobić?
Jakiś czas temu (2-3 m-ce) odkryłam, że sama pani minister oświaty cały czas myśli, że pensum pedagoga wynosi wszędzie 20 godz...: gdzieś dała taką wypowiedź.....!!!!;)

Dodane przez Kazimierz dnia 19. maj 2009 12:13
#49

Pani minister zajęła jednoznaczne stanowisko odpowiadając na list Rzecznika Praw Dziecka ( Krakowianka podał linki do tych pism, a ja je gdzieś na forum jeszcze powtórzyłem ). Limit czasu pracy pedagoga zależy i będzie zależał od organy prowadzącego.
Kilka wyjątków z pisma pani minister :
(...) Zapotrzebowanie na określone formy pomocy psychologiczno- pedagogicznej w poszczególnych szkołach jest różne, bowiem zależy od szeregu uwarunkowań lokalnych i środowiskowych. Trafnie zatem przyjęto w § 15 ust, l powołanego rozporządzenia, iż za organizacją pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole odpowiada jej dyrektor.
(...) Jak wynika z powołanych wyżej przepisów, rozwiązywanie problemów wychowawczych nie jest wyłącznym, ani też głównym zadaniem pedagoga szkolnego. Utworzenie zaś w szkole tego stanowiska nie może być w żadnym razie postrzegane jako panaceum na poprawę jakości kształcenia, wychowania i opieki, bądź też jako rozwiązanie alternatywne dla obowiązku należytego wypełniania edukacyjno-wychowawczych funkcji szkoły przez wszystkich nauczycieli.
Niezbędny wymiar zatrudnienia pedagoga w konkretnej szkole, jak również zakres jego zadań, determinują taki e czynniki, jak:
zapotrzebowanie na określone formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej ze strony uczniów, rodziców i nauczycieli
kwalifikacje i umiejętności wychowawców t nauczycieli zajęć edukacyjnych,
dostępność do poradni psychologiczno-pedagogicznej lub poradni specjalistycznej.
Sytuacja poszczególnych szkół w ww, aspektach jest z oczywistych przyczyn, zróżnicowana nie tylko w skali kraju, ale niejednokrotnie również w ramach tej samej miejscowości, czy Gminy. Z tego względu nie jest możliwe ustanowienie z poziomu centralnego takich rozwiązań organizacyjnych, które będą każdorazowo adekwatne do potrzeb lokalnych. W pełni zasadne jest zatem pozostawienie podjęcia decyzji o zatrudnieniu (bądź nie) pedagoga szkolnego w kompetencji dyrektora szkoły, który z mocy art. 7 ust, 2 pkt l ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r, - Karta Nauczyciela (Dz. U, z 2006 r. Nr 97, póz. 674 z późn. zm.) odpowiedzialny jest za dydaktyczny i wychowawczy poziom szkoły, Warto odnotować" fiłkt wzrostu zatrudnienia pedagogów w gimnazjach 153% w 2007 r, do 61,8% w 2008 r, (wg danych z bazy SIO, zebranych m dzień 30 września 2007 r i 2008 r.).
Należy podkreślić, iż utworzenie stanowiska pedagoga w danej szkole winno być poprzedzone wnikliwą analizą potrzeb uczniów i ich rodziców, a także umiejętności i kwalifikacji zatrudnionych w szkole nauczycieli . Określenie norm zatrudnienia pedagogów szkolnych ( ilość etatów w poszczególnych szkołach, pensum zajęć prowadzonych bezpośrednio z uczniami ) należy do kompetencji organu stanowiącego danej jednostki samorządu terytorialnego ( rada gminy, rada powiatu ), który w myśl art. 42 ust. 7 pkt 3 Karty Nauczyciela określa tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin zajęć nauczycieli zatrudnionych na stanowiskach związanych ze świadczeniem pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w tym między innymi pedagogów szkolnych.
Obecnie, po zakończeniu reformy strukturalnej szkolnictwa, jednostki samorządu terytorialnego wypracowały własne systemy zarządzania szkołami i placówkami, wzrosła także świadomość obowiązków wynikających z realizacji zadań własnych, w tym zadań oświatowych. Tym samym zaistniały warunki do dalszego zwiększania samodzielności samorządów terytorialnych w obszarze oświaty, co znalazło odzwierciedlenie rn.in, w ustawie z dnia 21 listopada 2008 r. o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2009 r, Nr l, póz. l), która w art, l pkt 6 lit. ł), w której znowelizowano art, 42 ust. 7 pkt 3 zwalniając organ prowadzący z obowiązku zasięgania opinii organu sprawującego nadzór -pedagogiczny przy stanowieniu aktu prawa miejscowego na podstawie upoważnienia ustawowego zawartego w tym przepisie, tj. w szczególności przy określaniu tygodniowego obowiązkowego wymiaru zajęć pedagogów szkolnych.
W kontekście umacniania wyłącznych kompetencji JST w zakresie wyboru sposobu organizowania i realizacji zadań oświatowych na swoim terenie, postulat określenia standardów zatrudniania pedagogów szkolnych budzi istotne wątpliwości. Niezależnie od wskazanych powyżej przesłanek merytorycznych
podważających zasadność wprowadzenia standaryzacji w tym zakresie, należy odnotować również problemy natury formalno-prawnej. Każda czynność dokonywana na podstawie ustalonej zewnętrznie normy { standardu ) powinna bowiem gwarantować osiągnięcie określonego skutku. Tymczasem
w przypadku ustanowienia standardu zatrudnienia pedagogów szkolnych nie sposób zagwarantować wysilenia jakiegokolwiek jednolitego efektu, z uwagi na zbyt dużą ilość zmiennych wpływających na poziom realizacji funkcji dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły
(...)

Mówiąc krótko nie możemy spodziewać sie po obecnej pani minister żadnych zmian w interesującym nas temacie. Myślę, że jeżeli będą jakieś zmiany to tylko na gorsze.
A co do zmian w edukacji, to wyczytałem ostatnio :
"Polityczna debata wokół edukacji zostaje wzniecana umyślnie, by podnieść prestiż rządu przeżywającego gospodarczy i polityczny kryzys wiarygodności"
Tak pisał ( nomen omen ) S.Hall w książce Policing the Crisis w 1978 roku. Chodziło oczywiście o zmiany w edukacji brytyjskiej.

Edytowane przez Kazimierz dnia 19. maj 2009 16:55

Dodane przez Sewka dnia 19. maj 2009 23:24
#50

Moje pensum obecnie wynosi 25 godzin, które dzielę na 3 szkoły. Pracuję w gminie wiejskiej. Zaczynałam pracę 6 lat temu w niepełnym wymiarze godzin w szkole, pełnej problemów wychowawczych (środowisko popegeerowskie i uczniowie wychowankowie Domu dziecka). Pobliskie szkoły zaczęły wówczas upominać się również o stworzenie stanowiska pedagoga. Hojny burmistrz najpierw dorzucił mi 5 godz. na jeszcze jedną szkołę (podobno tyle wystarczy małej szkole), a następnie jeszcze 5 na kolejną szkołę. Na dzień dzisiejszy - pomimo młodego wieku (tak myślę) zapominam, o którym uczniu do mnie mówią, o którego Rafałka im chodzi. Co zrobiłam w jego sprawie, a co tylko zaplanowałam. Zdarzyło mi się zajechać nie tam, gdzie powinnam. Jednym słowem - tracę satysfakcję z pracy, wypalam się... ratunku!

Dodane przez Kazimierz dnia 19. maj 2009 23:39
#51

Serdecznie współczuję. Nie wyobrażam sobie, że musiałbym pracować w kilku szkołach. Będzie coraz gorzej, jeżeli wszystkie decyzje dotyczące pracy szkół będą przerzucane na organy prowadzące ( o czy marzy pani minister ). Niestety założenie, że wszyscy ludzie na stanowiskach decyzyjnych ( wójtowie, burmistrzowie ) są w stanie myśleć o dobru dzieci a nie tylko w kategoriach bilansu finansowego jest błędne.

Dodane przez reszta dnia 20. maj 2009 05:59
#52

u nas to się nazywa "koszmar pedagoga". jest to chora sytuacja, nawet jeśli są to maleńkie szkoły. nie ma opcji, żeby obowiązki wykonać na 100%. kiedyś w mojej gminie były takie rozmowy, ale na szczęście stwierdzono, że albo jedna szkoła i na pełny gwizdek albo wcale. i dobrze. to jak w tym przysłowiu o trzymaniu wielu srok...ech nasi nad nami, z każdej strony niespodzianki, pomylone decyzje..od samej góry zaczęte...szkoda, że nas nikt nie zapytał/nie pyta/nie zapyta..."jak będzie najlepiej? trzymajcie się, a Ty sewko to już najbardziej:)

Dodane przez myszka45 dnia 20. maj 2009 10:41
#53

Mam podobną sytuację. Zaczynałam pracę na pół etatu - jako gminny pedagog. Zawsze się śmiałam, że pracuję podobnie jak pogotowie ratunkowe - gdzie sygnał tam jadę. Obecnie mam pełen etat i pracę w jednejszkole choć z doskoku opirekuję sie nad dwoma szkołami podstawowymi o dobrej atmosferze wychowawczej. W tej chwili zmieniła się dyrekcja - przybyło problemów i wymagań. Z początku się stawiałam ale teraz po tym co czytam się boję. Jestem zastraszona i głównie w rozmowie z dyrekcją szukam silnych argumentów rzeczowych i to głównie w obronie uczniów. Cały czas myślalam, że nowa minister będzie dobijała do standardów zachodnich i wzmocni pozycję pedagogów ale widzę, że to jest na odwrót. Może jakoś się zjednoczymy i coś zrobimy w tej kwestii - najgorsza jest bierność. Pozdrawiam Wszystkich ze słonecznych Kaszub:p:p

Dodane przez reszta dnia 20. maj 2009 11:06
#54

jaaaaa Kaszuby....B). ad zastraszania, argumentów itp. wal śmiało na priva....z tego co wiem dyrektorzy czytają nasze postyB)B)B). pomożemy, poradzimy!!! w kupie raźniej.
ad standardów europejskich - hmmm:D:D:D

Dodane przez Kazimierz dnia 20. maj 2009 11:16
#55

W całej rozciągłości podpisuję się pod postem Reszty.

Dodane przez Sewka dnia 20. maj 2009 21:34
#56

Dziękuję za wsparcie! choć wy mnie rozumiecie, a to też pomaga i dodaje sił...

Dodane przez reszta dnia 05. wrzesień 2009 21:28
#57

...fajne!!! daj mi namiary swojego dealera!
ja się nigdy nie zastanawiam jak z tymi przykręconymi śrubami w innych grupach zawodowych, nie mam czasu - misję mam...

Edytowane przez reszta dnia 05. wrzesień 2009 21:54

Dodane przez biedroneczka dnia 05. wrzesień 2009 21:46
#58

E tam dealera - daj namiary na swojego dyrektora i dzieciaki! Może my cholera niezaradni jacyś, bo ja na ten przykład nie opędzę pismem spraw dzieciaków (tylko mam dziesiątki tych pism), opracowanie programów wych.-prof. i in. i ich ewaluacji też zajmuje mi wiecej niż 5 minut. Wnioski o pomoc finansową też liczę niemiłosiernie długo! Dziecka w trudnej sytuacji nie poproszę o odłożenie "problemu" na jutro bo dzisskończyłam pracę - czyli mało asertywna jestem, bo nie potrafię odmówić! I chociaż CZASAMI JESTEM WŚCIEKŁA ale NIE NARZEKAM tylko wymyślam jakiś fajny konkurs czy inne bajery, które odciągnął moich uczniów od alkoholu, narkotyków, przemocy. Dziwna jestem, nie? - mam nadzieję, że większość pedagogów tutaj też ma tak jak ja:)

Dodane przez Magda dnia 06. wrzesień 2009 14:08
#59

Moim zdaniem w naszym fachu nie da się jak to ujęła/ł Toster616 "wrzucić na luz". To nas pedagogów niestety różni od reszty ( Reszta, to nie do Cię kobieto...żeby nie było :P ) grona pedagogicznego to, że o ile "tych ich" nie zrealizowany program objawi się ewentualnymi konsekwecjami w pracy dydaktycznej, tak u nas "olanie" - nawet tymczasowo spraw dziecka może się skończyć nieco dramatyczniej, że nie powiem - życiowo.
I dodam, że ja tam lubię swoje zakręcenie i zamotanie w pracy. I mimo to, że człowiek pada na pysk, nie ma czasu na wiele innych rzeczy, to czuje, że robi COŚ. I to coś ( nawet widoczne po wielu latach ) daje powera:D. Biedroneczka - wnioski i to ich podliczanie jest też the best ;) Poza tym - jak mi dawno, dawno temu powiedział jeden mądry pedagog, od którego uczyłam się zawodu - po takim "wyjechaniu" człowiek może sobie z czystym sumieniem ponarzekać...w odróżnieniu od tych, co niewiele robią, a tak płaczą nas swoim ciężkim zawodowo losemB)
Jednym słowem - pozdróweczki dla ciężko zakręconych :D

Dodane przez biedroneczka dnia 09. wrzesień 2009 17:32
#60

A co sądzicie o wypłacamiu rodzicom pieniędzy (stypendiów, wyprawek itp.) przez pedagogów?

Edytowane przez biedroneczka dnia 09. wrzesień 2009 17:33

Dodane przez bysiek dnia 20. wrzesień 2009 15:19
#61

witam!
właśnie zaczełam pracę w szkole. jestem przerażona mam cały etat (30 godzin), w tym czasie mam miec czas dla 6 szkół (w tym gimnazjum) łącznie tj. około 750 dzieci. tak jak piszecie pedagog jest od wszystkiego. najgorsze że mam prowadzić zajęcia dzieci z problemami w nauce a nie jestem po terapii pedagogicznej. jestem również logopedą i zajęcia logopedyczne mam robić w godzinach pedagoga. nie bardzo wiem jak wybrnąc z tej sytuacji a na pracy mi zależy

Edytowane przez bysiek dnia 20. wrzesień 2009 15:21

Dodane przez Kazimierz dnia 20. wrzesień 2009 16:13
#62

Dlaczego masz prowadzić logopedię w ramach godzin pedagoga ???
Czy gdybyś skończyła np. dodatkowo informatykę, to też kazaliby Ci prowadzić w ramach godzin pedagoga lekcje informatyki ???
Czy masz na piśmie przekazany zakres obowiązków ???

Dodane przez werkon dnia 20. wrzesień 2009 17:09
#63

może tę logopedie zrobić w ramach tzw dziewiętnastki, ale w żadnym razie jako pracę pedagoga. Między Bogiem a prawdą co ma piernik do wiatraka. logopeda o logopeda a pedagog to pedagog... ale rozumiem Cię czasem gdy o pracę naprawdę ciężko trudno się przeciwstawić władzy wspieram pozdrawiam wk

Dodane przez bysiek dnia 20. wrzesień 2009 17:54
#64

nie nie mam na piśmie jeszcze wykazu obowiązków. to samo powiedziałam czy pani z języka polskiego jak skończy historię to robi to na godzinach języka polskiego.
bedę rozmawiać jeszcze o tym ale tak jak pisałam wcześniej niestety o pracę ciężko i zależy mi na niej a długo szukałam. naprawdę ciężka sytuacja i nie wiem jak to rozwiązać.

Dodane przez Dosiaczek37 dnia 21. wrzesień 2009 15:56
#65

a co sądzicie o tym, że pedagog wydaje dzieciom mleko?:)

Dodane przez Kazimierz dnia 21. wrzesień 2009 16:00
#66

Kolejny krok to wydzielanie papieru toaletowego

Dodane przez Dosiaczek37 dnia 21. wrzesień 2009 16:07
#67

piękną wizję przede mną kreślisz Super Administratorze!;)

Dodane przez reszta dnia 21. wrzesień 2009 16:40
#68

To jakiś żart? Jeśli nie to napisz kto Ci takie polecenie wydał! Na jakiej podstawie? Zakładm, że to "dyrektor", no bo nie wierzę, że dyrektor.

Edytowane przez reszta dnia 21. wrzesień 2009 16:41

Dodane przez Dosiaczek37 dnia 21. wrzesień 2009 17:28
#69

właśnie dyrektor bo wożny miałby za dużo nadgodzin i trzeba mu dać wolne w ciągu dnia bo on ma jeszcze opiekę w autobusach a sprzątaczkom też trzebaby dać nadgodziny; jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze!

Dodane przez reszta dnia 21. wrzesień 2009 18:29
#70

Ale woźny i sprzątające z tym mlekiem.. to w godzinach swojej pracy, tak jak Ty! To jakie nadgodziny??? Poza tym są jeszcze kucharki, n -l świetlicy, może nauczyciele (ci co nie dyżurują). Jeny to jakaś paranoja! Mleko, wypłacanie kasy (czyt. biedroneczkai Wydał Ci polecenie służbowe, zwiększając zakres obowiązków? Czy "poprosił" stanowczo? Niech sam wydaje!

Edytowane przez reszta dnia 21. wrzesień 2009 18:31

Dodane przez Gunia dnia 30. wrzesień 2009 21:55
#71

Rena napisał/a:
Kochana ciesz się tymi 26 godzinami pracy, bo pracując jako pedagog w OHP pracuje się 40 tygodniowo i nie ma zmiłuj.


o ile znam ustawe o pracy w OHP- to bezposrednio z młodzieża- 30 godzi

Dodane przez Kita dnia 09. październik 2009 20:09
#72

A co powiecie na ustalanie zastępstw?do czyich obowiązków to należy?bo moim skromnym zdaniem raczej nie do pedagoga...

Dodane przez reszta dnia 09. październik 2009 20:21
#73

wasiaczku, poczytaj dokładnie ten wątek i parę innych. O zastępstwach napisaliśmy tu już książkę. Tragikomedię dokładnie:D

Dodane przez iloraz dnia 11. październik 2009 11:57
#74

Dobrze, że ustalasz te zastępstwa, a nie je realizujesz! zgadzam się, ze to tragikomedia, hehe

Dodane przez Kita dnia 16. październik 2009 18:23
#75

ustalam, i niekiedy wypełniam;)właśnie kolejny weekend zarwany bo pół godziny przed końcem pracy dostałam hasło-zastępstwa na poniedziałek. Najgorsze jest to, że już było ustalone za 1 n-la, drugi miał mieć zastępstwo, teraz ten drugi chory, tam jakaś połówka, bo klasy na grupy dzielone (języki i wf), jakieś treningi dodatkowo...jak chce dobrze uczniom, żeby nie mieli okienka, bo niby po lekcjach, ale klasa sportowa, więc muszą czekać na trening, i wysyłam ich do klubu, gdy danego nauczyciela nie ma, to żle...a od czego ten klub?nadmienię że klub pracuje od 8 do 13 gdy uczniowie w większości są na lekcjach, a potem czekają na dworcu na autobus...jak pracowałam w podstawówce, to wszystkie zastępstwa pchali do świetlicy, a wiadomo, że w świetlicy w SP jest co robić...i najlepiej jakby była całodobowo...

Dodane przez is dnia 17. październik 2009 16:50
#76

U nas zastępstwa od zawsze ustala wicedyrektor, prawdę mówiąc nigdy nie spotkałam się z tym, żeby obarczano tym pedagoga. Ale teraz wszystko jest możliwe, zwłaszcza jeżeli masz to w przydziale czynności.

Dodane przez Kita dnia 20. październik 2009 09:07
#77

Nie mam tego dokładnie napisane, ale jest taki podpunkt w zakresie moich obowiązków...

Wypełniać inne zdania związane z funkcjonowaniem szkoły wydane przez dyrektora lub wicedyrektora szkoły;-):)

Dodane przez is dnia 20. październik 2009 21:16
#78

No, tak czyli wszystko można w to włożyć. Jednak jeżeli jest to stały przydział obowiązków na cały rok szkolny,to powinno to byc gdzieś zapisane. U nas na pocz roku jest przydzial dodatkowych obowiązków w ramach wynagrodzenia zasadniczego i tam wpisywane sa takie stałe przydziały, np. kto pisze protokoły, kto przewodniczy komisji itp. Ciekawi mnie to, czy nie ma u was wicedyrektora i po prostu ktoś musi to robić , bo dyrektor nie daje po prostu rady, ( to rozumiem), czy po prostu komuś sie nie chce i wyręcza sie tobą.

Dodane przez magdak3 dnia 21. październik 2009 17:11
#79

Chodzę na zastępstwa, od początku września miałam ich już chyba ze 20. Cieszę się z tego faktu, bo mogę wtedy przeprowadzić jakieś zajęcia z klasą, zobaczyć na własne jak funkcjonują uczniowie w grupie, poobserwować itd. Gorzej jest, jeśli odprowadzam uczennice do bursy, bo źle się czuję albo jadę karetką z dziewczyną, która rozcięła nogę. To już jest stricte praca opiekuńcza, niewiele się mogę dowiedzieć w jej trakcie na tematy związane z moją funkcją.

Dodane przez Kita dnia 24. październik 2009 22:08
#80

is napisał/a:
No, tak czyli wszystko można w to włożyć. Jednak jeżeli jest to stały przydział obowiązków na cały rok szkolny,to powinno to byc gdzieś zapisane. U nas na pocz roku jest przydzial dodatkowych obowiązków w ramach wynagrodzenia zasadniczego i tam wpisywane sa takie stałe przydziały, np. kto pisze protokoły, kto przewodniczy komisji itp. Ciekawi mnie to, czy nie ma u was wicedyrektora i po prostu ktoś musi to robić , bo dyrektor nie daje po prostu rady, ( to rozumiem), czy po prostu komuś sie nie chce i wyręcza sie tobą.


wicek jak najbardziej jest;-) ale wiadomo-"piramidka":dyrektor zwala obowiązki na w-ce, w-ce na pedagoga...Pedagog już nie bardzo ma na kogo, bo n-le tylko dyrekcji polecenia wykonują;-)

Dodane przez karolinka2009 dnia 09. listopad 2009 22:36
#81

:;)...a co powiecie na temat pracy pedagoga a dożywiania, organizacji i rozliczania oraz wszelkich innych form związanych z tzw. "wsparciem przez MOPS" a obowiązkami pedagoga szkolnego?

Dodane przez Kazimierz dnia 10. listopad 2009 08:08
#82

Jednym z zadań zawodowych pedagoga szkolnego jest :
Działanie na rzecz zorganizowania opieki i pomocy materialnej uczniom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, poprzez informowanie rodziców i uczniów o możliwościach i procedurze uzyskania zasiłków, stypendiów i innych form pomocy materialnej oraz współdziałanie z instytucjami i organizacjami pozaszkolnymi udzielającymi wsparcia materialnego.

Dodane przez biedroneczka dnia 10. listopad 2009 17:38
#83

Kaziu, zgadzam się, ale boję się, że koleżanka ma na myśli obowiązki intendentki...

Słuchajcie - naczy czytajcie:) - ile jest sytuacji wykorzystywania pedagoga szkolnego, traktowania go jako "zatkaj dziury", zaniżania jego kompetencji, przerzucania obowiązków wychowawców, administracji itd. To jest bardzo częste!
Jest nas tu ponad 2000 pedagogów - zróbmy z tym coś, wymyślmy coś konstruktywnego! Zorganizujmy się, bo niedługo naprawdę będziemy wydzielać papier toaletowy!!!

Piszcie pomysły, a ja jak tylko będę miała chwilkę napiszę swój:)
DO ROBOTY!

Dodane przez biedroneczka dnia 10. listopad 2009 17:40
#84

WOW - działacz się we mnie odezwał:) - ale powyższy post jest serio!

[color=blue]No to działaj działaczko:D. Tyle, że proponuję założyć inny/nowy wątek. Jako matka założycielka (przyszła założycielka) czekamy na Twój ruch/pomysł. pzdr. r.[/color]

Edytowane przez reszta dnia 10. listopad 2009 18:28

Dodane przez biedroneczka dnia 10. listopad 2009 22:35
#85

Aaaa, ktoś mi się w post władował:D

Dobra, zakładam temat - zapraszam do wpisywania uwag, opinii, pomysł~ów w wątku "Zmieńmy sytuację pedagogów szkolnych!!!"

Dodane przez karolinka2009 dnia 12. listopad 2009 21:08
#86

;)Dzięki biedroneczko, rozumiesz mnie, znan obowiązki pedagoga już chyba na pamięć, ale pracując już ...naście lat, nie spotkałam sięjescze z takim wykorzystywaniem pedagogów"do wszystkiego". Dziękuję za informację i z ciekawością śledzę forum, pozdrawiam...:D

Dodane przez tupeska dnia 22. styczeń 2010 12:32
#87

Ja właśnie dołączyłam do forum,pedagogiem jestem już kilka lat i to na cześc etatu,dwie osoby po 5 godzin, dołączam obecnie do tych sfrustrowanych. Robić trzeba wszystko np. ostatnio zastepstwa w Iklasie kilka tygodni, odpowiadać za jeszcze wiecej. mam swiadomośc co robić należy, ale sił brakuje w walce z wiatrakami. do tego mam pół etatu świetlicy, Jestem od wszystkiego od dzieci chorych, zastepstw,wszelkiej organizacji , nikt nie liczy się z godzinami pedagoga które przeznaczyć należy na tę właśnie pracę. W szkole robić trzeba to co trzeba aktualnie a reszta we własnym zakresie. dodam jeszcze że czterdziesto godzinny tydzień pracy - w szkole fizycznie z dziećmi to moja norma od poczatku pracy . Czas pracy może yć przerywany np. kilka okienek. bo w świetlicy potrzebny ktoś po południu. Pocieszające jest to, iż wygląda ta praca różnie . Z zainteresowaniem bedę śledzić forum.

Dodane przez Ewa78 dnia 08. marzec 2010 01:20
#88

biedronka napisał/a:
Witam,
pensum pedagoga wynosi to 20 godzin (tu powinna znaleźć się praca z uczniem, analiza opinii PPP, wywiady środowiskowe, kontakty z instytucjami i in.), a pozostałe godziny powinny być przeznaczone na doskonalenie zawodowe, przygotowanie do zajęć, opracowanie i programów profilaktycznych, rady pedagogiczne, udział w zebraniach. I cóż z tego, że pedagog nie musi zostawiać klasy (oprócz oszczędności dla szkoły), jak nie pełni w tym czasie zadań wynikających ze swojej funkcji, które i tak musi zrealizować (w takim układzie w godz. prywatnych). Traktowanie pedagoga jak gońca i "zatkaj dziury" raczej nie podnosi jego prestiżu, również wśród uczniów, co przekłada się na jego możliwości wpływu na ich zachowanie. Ostatecznie za agresję w szkole "winę" ponosi też pedagog... Myślę, że przeprowadzaniem uczniów mogliby się zająć pracownicy świetlicy szkolnej, której zadaniem jest przecież opieka nad uczniami!


A moje pensum to 26 godzina razem z karcianą 27 tak nam uchwalił organ prowadzący na brak zajęć nie narzekam bo oprócz czynności typowych dla pedagoga jestem opiekunem Samorządu Szkolnego i kronikarzem szkolnym

Dodane przez reszta dnia 08. marzec 2010 09:34
#89

Ewa78 napisał/a:
A moje pensum to 26 godzina razem z karcianą 27 tak nam uchwalił organ prowadzący na brak zajęć nie narzekam bo oprócz czynności typowych dla pedagoga jestem opiekunem Samorządu Szkolnego i kronikarzem szkolnym
.

[color=blue]Ty nie narzekasz, a wątek to "jawne wykorzystywanie..." czyli narzekanie. r.[/color]

Dodane przez zsp1pedagog dnia 15. marzec 2010 18:13
#90

Witam, od kilku miesięcy wczytuję się w to forum...i z przykrością stwierdzam, że cierpię z powodu wszystkich dolegliwości opisanych w tym poście. Próbowałyśmy "zawalczyć" o mniejsze pensum godzin dla pedagogów i psychologów w moim mieście, pisałyśmy do rzecznika praw obywatelskich, wcześniej do władz lokalnych...ale nic z tego nie wynikało i nie wynika.Od września pracuję na ciągłych zastępstwach...jestem pedagogiem w szkole gdzie uczy się 640 uczniów, nie mam kiedy pracować z moimi uczniami w sposób indywidualny, o szkoleniach i współpracy stałej z placówkami zewnętrznymi powoli zapominam. Zawodowo to dla mnie stały regres. W zeszłym tygodniu usłyszałam że odpowiadam za wszystkie sprawy wychowawcze w szkole - za ich prowadzenie, planowanie i koordynowanie oraz za kontrolę realizacji zadań profilaktycznych wykonywanych przez wychowawcę...itp.Poczytałam o moich kompetencjach i dochodzę do wniosku, że to co robię to nie jest pomoc, wsparcie, koordynowanie...ale zwyczajny nadzór,,,co mogę zrobić oprócz prób negocjacji przydziału moich czynności z dyrekcją aby tą sprawę uciąć?Czy warto wnioskować o pomoc metodyczną? a może ktoś wskaże mi inną formę nawiązania współpracy z dyrekcją, która odcina się od wszystkich spraw związanych z wychowaniem przerzucając na mnie odpowiedzialność, np.wicedyrektor wyraził swój sprzeciw gdy podałam go jako świadka w sprawie o zastraszanie nauczyciela...a obecnie usłyszałam, że jeśli nauczyciele nie realizują programów wychowawczych to to jest moja wina...pogubiłam się i proszę o pomoc. Ja ze swojej strony oferuję treści pism w sprawie obniżenia pensum godzin...może w innych powiatach, miastach na coś się przydadzą...bo wszystko niestety zależy od życzliwości władz.

Dodane przez is dnia 15. marzec 2010 20:04
#91

Piszesz"w zeszłym tygodniu usłyszałam..."-czy ten przydział dodatkowych czynności dostałaś na piśmie, jeżeli nie, to poproś o to. Pytasz o sposoby nawiązania współpracy z dyrekcją. Zaczęłabym od poproszenia na rozmowę i przedstawienia swoich racji. Jeżeli to się nie uda, to można poruszyć problem na konferencji rady pedagogicznej. Konferencje są protokołowane , więc po twoich wystąpieniach zostanie ślad na piśmie. W trakcie takiej konferencji zadbaj o to, by nie atakować dyrekcji, przedstaw problem od strony tego, że obarczenie ciebie tymi dodatkowymi obowiązkami utrudnia lub wręcz uniemożliwia ci wypełnianie głównych zadań i tracą na tym uczniowie. w rozmowach z dyrekcją możesz podkreślić ,że jako pedagog nie możesz odpowiadać za działania poszczególnych nauczycieli, nie jesteś ich zwierzchnikiem, nie masz po prostu takich konsekwencji. Swoje wystąpienia musisz dobrze przemyśleć i zadbać o to,żeby dyrekcja nie mogła ci nic zarzucić. Dobrze jest podkreślić,że chodzi o dobro całej szkoły a nie o twoje osobiste korzyści. Możesz powiedzieć,że obciążenie cię czynnościami nadzorczymi, do których nie jesteś upoważniona powoduje,że nie jesteś w stanie realizować zadań wychowawczych. A teraz autoreklama-może jeszcze coś ci się przyda z mojego Przewodnika pedagoga( jest w artykułach w kategorii różne)

Dodane przez Kazimierz dnia 15. marzec 2010 20:33
#92

"Rozwiązywanie problemów wychowawczych nie jest wyłącznym, ani też głównym zadaniem pedagoga szkolnego. Utworzenie zaś w szkole tego stanowiska nie może być w żadnym razie postrzegane jako panaceum na poprawę jakości kształcenia, wychowania i opieki, bądź też jako rozwiązanie alternatywne dla obowiązku należytego wypełniania edukacyjno-wychowawczych funkcji szkoły przez wszystkich nauczycieli".

Słowa naszej pani minister Hall. Do wykorzystania w rozmowie z dyrekcją.

Dodane przez is dnia 16. marzec 2010 08:12
#93

samokrytyka- nie wiem,jak to się stało, ale w moim poście zamiast "kompetencji" napisałam"konsekwencji", a niby sprawdzałam...

Dodane przez zsp1pedagog dnia 16. marzec 2010 10:21
#94

Bardzo dziękuję za podpowiedzi i jak tylko podejmę jakiekolwiek kroki, opisze to z całą sumiennością.

Dodane przez zsp1pedagog dnia 22. marzec 2010 13:46
#95

Podjęłam pierwsze próby negocjacyjne, ...ale niestety z powodu braku czasu ze strony Dyrektora zostały one odroczone do 30 marca. Teraz jako jedyna w szkole mam zapisywać czas wejścia i wyjścia z placówki. Mam pytanie, czy dyrektor może zażądać jedynie ode mnie takiej formy rozliczania czasu pracy, mimo posiadania w swoim nadzorze innych pracowników (psycholog, bibliotekarz... pracownik świetlicy)? Pozostali składają tylko swoje podpisy na karcie czasu pracy a ja jako jedyna mam tam notować godziny wejścia na teren szkoły i wyjścia. Zaznaczam ,iż nie podano mi żadnych powodów takiego nadzoru ani nie dałam w mojej ocenie powodów do jego wprowadzenia - tzn.sumiennie wypracowuję wszystkie godziny w liczbie 26 i wiele innych wynikających z bieżących potrzeb szkoły. Czy jeśli ataki ze strony przełożonego na pracownika mają charakter nieobliczalny, bezpodstawny, zależny od nastroju szefa i dotyczą tego jednego a nie innych równych mu statusem zawodowym to możemy mówić o mobbingu?

Dodane przez is dnia 22. marzec 2010 17:30
#96

Trudno mi się wypowiadać na ten temat, bo u nas nie zbiera się żadnych podpisów i nie prowadzi się kart czasu pracy pracowników pedagogicznych. po prostu w godzinach pracy jestem na terenie szkoły a jeżeli wychodzę, to zgłaszam to w sekretariacie pani dyrektor podaje gdzie idę i orientacyjną godzinę powrotu. natomiast, jeżeli wychodzę z gabinetu i jestem na terenie szkoły zostawiam kartkę na drzwiach z informacja gdzie jestem. zawsze też mam przy sobie tel. kom. i w razie pilnej potrzeby jestem do dyspozycji. ale każdy dyrektor ma swoje pomysły i to jego prawo. na pewno niepokoić może inne potraktowanie ciebie i masz prawo żądać wyjaśnień.

Dodane przez biedroneczka dnia 22. marzec 2010 18:07
#97

N-la potwierdza swoją obecność podpisem w dzienniku!!! Niektóre szkoły mają dodatkowe listy obecności pracowników, jak w "normalnym" zakładzie pracy. Jeśli jednak tylko Ty masz obowiązek odnotowywania godziny przybycia i wyjścia, to świadczy to o objęciu Cię szczególną kontrolą... a to z kolei świadczy o przemocy pracodawcy wobec Ciebie... (powinna mieć to na piśmie, albo w umowie o prace powinien być określony sposób potwierdzania obecności).

Dodane przez julka111 dnia 23. marzec 2010 07:29
#98

u nas również tylko pedagog jest sprawdzany o której przychodzi i wychodzi.

Dodane przez andyta1 dnia 16. listopad 2010 12:34
#99

Witam! Mam takie pytanie: czy jeżeli dyrekcja niespodziewanie wysyła mnie na zastępstwo na lekcję, która jest w godzinach mojej pracy to czy to jest traktowane jako zastępstwo i dodatkowo płatne, jak u nauczycieli przedmiotowców? Czasami muszę później dłużej zostać, żeby wykonać "swoje" obowiązki.

Dodane przez Kazimierz dnia 16. listopad 2010 12:54
#100

http://oskko.edu....hp?w=33184

A tak po ludzku. Sama mówisz, że to jest sytuacja nagła. Kogo ma wysłać dyrektor na zastępstwo? No tych co nie mają innych lekcji (bibliotekarz, pedagog). Pytanie, płacić czy nie. A nie warto podczas tej godziny zrealizować jakichś zajęć z klasą wynikających z zadań pedagoga?
Ja osobiście - gdyby były to sytuacje sporadyczne i rzeczywiście nagłe - nie upominałbym się o kasę, tylko realizował swoje działania (badania, rozmowy z uczniami itp.).
Ale to moje zdanie.

Edytowane przez Kazimierz dnia 16. listopad 2010 14:45

Dodane przez renika dnia 16. listopad 2010 20:08
#101

Ja mam bardzo często zastępstwa i jedyne co robię to trochę kręcę nosem...jeżeli Dyrektor wysyła to nie pozostaje mi nic innego. Jak trza to trza i tyle ;)

Dodane przez Jaelithe dnia 16. listopad 2010 21:58
#102

ja miewam też dość często zastępstwa, tak średnio wyjdzie raz w tygodniu na pewno, ale jeśli nauczyciel przedmiotowiec nie zostawi instrukcji co jest do zrobienia to od razu wkraczam ze swoimi zajęciami. mam cały plik scenariuszy, jak trafi się moja ulubiona klasa (jedyna, z którą można zrobić absolutnie wszystko od a do z - dlaczego tylko jedna?!?!) to sobie wybierają spośród moich propozycji, a reszcie narzucam raczej odgórnie temat. Czasem też po prostu dyskutujemy o problemach społecznych. zawsze się znajdzie jakiś pomysł na zastępstwo:)

Dodane przez andyta1 dnia 17. listopad 2010 18:14
#103

A czy moglibyście podrzucić mi na pw jakieś scenariusze, które cieszą się zainteresowaniem dzieciaków z podstawówki, gł. klas IV-VI? Raczkuję jako pedagog. Indywidualnie sądzę, że sobie radzę, ale ogarnąć całą klasę to dla mnie nadal wielkie wyzwanie! Z góry bardzo dziękuję!:|

Pewnie podrzucą, ale prosba nie w tym miejscu. r.
Niestety nie podrzucili:|

Edytowane przez andyta1 dnia 23. styczeń 2011 20:31

Dodane przez sylwianina dnia 17. listopad 2010 21:08
#104

Witam, miewałam zastępstwa. Obecnie ich nie mam, ponieważ: po pierwsze jestem na przecudownym urlopie macierzyńskim :D, a po drugie dyr włożyła mi w etat pedagoga (bez mojej zgody) WDŻ z V i VI klasami. To tak, jakbym miała 4 godz zastępstw w każdym tygodniu na 20 godz pensum. No ale mogłam nie robić podyplomu...

Dodane przez ewaiwona dnia 17. listopad 2010 23:02
#105

Co???:o W swoich 20 godzinach masz wdż??? To znaczy jedynie tyle że nie masz całego etatu jako pedagog tylko łączony: 4/5 etaty pedagoga i 1/5 nauczyciela wdz czy jakoż tak. Zajęcia wdż nie są zajęciami realizowanymi w ramach obowiązków pedagoga szkolnego, to jakaś kwadratowa nieprawidłowość jest.

No, chyba że źle zrozuiałam.

Dodane przez sylwianina dnia 19. listopad 2010 21:41
#106

A jednak wg dyr mam pełen etat pedagoga a w nim wdż i moje buntowanie się nie pomogło. Naprawdę nie wiem w jaki sposób ukręcić łeb temu jawnemu wykorzystywaniu...........???
Fajnie, że ktoś ma podobną opinię na ten mój znienawidzony temat przymusowego wdż. Dzięki :D

Dodane przez ewaiwona dnia 23. listopad 2010 00:07
#107

Ten wdż nie taki straszny jest. Możesz bliżej poznać uczniów, obserwować ich na tle grupy, czasem nawet jakiś problem ci się sam pokaże.
No ale ta kwadratura koła w rozumowaniu twojego dyr na ten temat .... no nie pojmuję:(. Czyli że co? Masz pełen etat pod warunkiem że z wdż. Bo gdybys odmówiła wdż to nie miałabyś pełnego etatu i tyle! Ja mam 1/2 etatu pedagoga + wdż czyli razem 0,7 etatu W SZKOLE a nie 0,7 jako pedagog szkolny!

Dodane przez Kazimierz dnia 23. listopad 2010 11:28
#108

Moja szefowa jak opowiedziałem jej sytuację, to się za głowę złapała i powiedziała, że to jakaś paranoja. Tylko tak, jak się będziesz burzyć, to dyrektor pewnie Ci zrobi pół etatu pedagoga i pół etatu WDŻ. Ej, życie, życie.

Dodane przez teresa dnia 23. listopad 2010 12:20
#109

ale może przy tym warto pamiętać, że godzina pedagoga w szkole liczy 60 min., a wdż 45 min. Mają pół etatu jednego i pół drugiego i tak tworzy to cały etat, tyle, że trzeba zawrzeć dwie umowy.
Uzupełnienie etatu przez godziny WDŻ uważam za konstruktywny gest dyrektora. I tak zyskujecie 15 min :) Sama przeżyłam taką sytuację i byłam wdzięczna dyrowi, że nie obciął mi etatu. :)
pozdrawiam. teresa

Dodane przez Kazimierz dnia 23. listopad 2010 12:31
#110

No tak Tereso, to jest Ok. Wydaje mi się jednak, że chodzi o sytuację, w której pedagog ma pełny etat, a dyrektor każe mu w ramach tego etatu prowadzić WDŻ.

Dodane przez iris245 dnia 23. listopad 2010 16:13
#111

a ja mam 1/2 et pedagoga i 1/2 et swietlicy, na caly etat pedagoga nie mam co liczyc tak mi powiedziala dyr bo zatrudnili na 1/2 et psychologa. Ale i tak podczas godzin swietlicowych wykonuje obowiazki pedagoga, zdarza sie rowniez że gdy mam zastepstwa przyjmuje rowniez rodzicow
to chore pomimo iż etat pedag jest 20 godz a swietly 26. No wiec kto na tym lepiej wychodzi...

Dodane przez iris245 dnia 23. listopad 2010 16:15
#112

Art. 42. 1. Czas pracy nauczyciela zatrudnionego w pełnym wymiarze zajęć nie może przekraczać 40 godzin na tydzień.
2. W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:
1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, prowadzone bezpośrednio z uczniami lub wychowankami albo na ich rzecz, w wymiarze określonym w ust. 3 lub ustalonym na podstawie ust. 4a albo ust. 7;
2) inne czynności i zajęcia wynikające z zadań statutowych szkoły, ze szczególnym uwzględnieniem zajęć opiekuńczych i wychowawczych wynikających z potrzeb i zainteresowań uczniów;
3) zajęcia i czynności związane z przygotowaniem się do zajęć, samokształceniem i doskonaleniem zawodowym.

a jezeli ja sie doksztalcam w weekendy... kto liczy jeszcze te dodatkowe godz....

Dodane przez frau dnia 23. listopad 2010 23:05
#113

czytam, czytam i myślę.... chyba jestem w jakimś dołku psychicznym i dołuję się w związku z moją pracą. Ale czytam dalej i czytam i wychodzę z założenia, że niektórzy pedagodzy to mają przegrane i nie zazdraszam im. Z tego wynika, że u mnie w szkole nie jest tak źle, tylko te moje diabelne ambicje mnie zżerają. Dyrekcja nie miesza się do mojej pracy. Nie narzucają mi zastępstw ( w tym r. szk. nie byłam jeszcze na żadnym), nauczyciele jeśli im się tylko uda to uprawiają spychologię na maksa, ale nie daję się wkręcać w to już od dawna. Nauczyłam nawet moich nauczycieli, że to oni piszą opinie do różnych instytucji, a ja tylko dopisuję, jeśli wiem więcej o uczniu. Mam fajnych ludzi w zespole profilaktycznym, którzy robią ze mną wszystko co wymyślę. W szkole czuję się szanowana, a nawet poważana. Ciągle coś organizuję, żeby zwabić do siebie młodzież (gimnazjum). Dyrektor i wicedyrektor widzą, że drzwi do mnie się nie zamykają, więc nie marudzą. Płacą mi za dokształt jaki sobie wymyślę, np. socjoterapia, tsr, konferencje pedagogów itp. Więc skoro jest tak dobrze, to czemu czuję się przygnieciona. Pracuję w szkole 9 rok. Lubię swoją pracę, a nawet baaardzo lubię, ale w tym roku szkolnym czuję się jakaś wyczerpana. Wracam do domu z poczuciem, że cały dzień zasuwałam (nawet w toalecie nie byłam :-) i herbatki nie wypiłam, o kanapce nie wspomnę, bo kiedy?) i że jeszcze tego nie zrobiłam, z tym nie porozmawiałam, itp. i choć mnie nikt z tego nie rozlicza (no bez przesady terminów ustalonych przez dyrektora nie odważyłabym się nie dotrzymać!) to czuję się przygnębiona, że tyle jest jeszcze do zrobienia, a ja jestem tylko jedna i i i i sobie robię wyrzuty. Prawda, że durnota ze mnie? Chyba potrzebna mi jest jakaś superwizja i zrzucenie z siebie tych wszystkich myśli.
Mam nadzieję, że w tym wątku mogłam to napisać, jeśli nie to mnie zrugajcie :-)

Dodane przez adola dnia 25. listopad 2010 10:27
#114

Czytam o tych 20-stu godzinach etatowych i mnie skręca. A ktoś jeszcze ma tyle co ja: 24 etat + 2 "karcianki"??? Oczywiście kasa "w standardzie"

Dodane przez Kazimierz dnia 25. listopad 2010 10:34
#115

Robiliśmy na ten temat ankietę, jeżeli Ci się chce poszukaj w newsach. O ile pamiętam, byli i tacy, którzy mieli po 28 godzin

Dodane przez sylwianina dnia 26. listopad 2010 10:05
#116

Trochę spóźniona odp ale moje małe Dziecko... ;) Kazimierzu (post 23.11) oczywiście masz w 100 % rację - mam pełny etat, a w jego ramach muszę robić Wdż. Dostrzegam pozytywy ale przykro mi, ponieważ inni nauczyciele za robotę ponad otrzymują dodatkowe wynagrodzenie... Podsumowując - czuję się jawnie wykorzystywana na maksa i w moim odczuciu nic nie mogę z tym zrobić :/ Zobaczymy co pani dyr przygotowała dla mnie po powrocie z urlopu macierzyńskiego, już się boję, na serio

Dodane przez kaja1982 dnia 29. listopad 2010 20:39
#117

witam Wszystkich:)
Do tej pory tylko czytałam Wasze wypowiedzi, ale muszę napisać o mojej sytuacji, bo sama już nie wiem czy to ze mną coś "nie tak". Pracuję trzeci rok jako pedagog w 4 szkołach gminnych. Do pracy mam 30 km. Mój etat to 20 godzin. W jednej ze szkół mam 15h, w dwóch po 2, a w jednej 1. Ta ostatnia szkoła to dla mnie horror (w pozostałych atmosfera jest super, czuję się potrzebna i jest ok). Pani dyrektor uważa, że powinnam tam pracować po lekcjach uczniów - co całkowicie uniemożliwia mi kontakt z nauczycielami, wychowawcami i uczniami - mam ich niby ganiać po wsi? Czy Wy też pracujecie po lekcjach uczniów? (może ja tylko panikuję - chociaż w pozostałych szkołach mam normalne godziny pracy - tzn do 14, 15) Na początku roku proponowałam żeby dojeżdżać tam dwa razy w miesiącu na dwie godziny - dyr. stwierdziła, że tak nie może być. Ustaliłyśmy więc jeden dzień i godzinę. Teraz okazuje się, że zmienił się plan i w tym czasie wszystkie klasy mają lekcje - więc wg dyr powinnam dostosować się do tego i zmienić godziny pracy na późniejsze - ja uważam to za absurd, a poza tym w innych szkołach mam już ustalone godziny pracy i rozkład zajęć. Przy tej jednej godzinie mam 2 hospitacje w roku (raz nawet na zajęciach indywidualnych - nie wiem czy tak w ogóle można). W tym roku też mam dwie - w tym jedną na zajęciach z grupą - ale skąd mam tę grupę wziąć? Wg dyr mam przyjechać później, albo najlepiej innego dnia. Jestem chora na samą myśl o tej szkole. Nie wiem co robić. POMOCY!!!

Dodane przez fynn dnia 29. listopad 2010 20:44
#118

Moje i tylko moje zdanie. Poprosiłabym w innej szkole o tą jedną godzinę dodatkowo i niestety ale zrezygnowała ze szkoły w której mam tylko 1 godzinę. Pani dyrektor jak widzę chce by robić co najmniej tyle co na pół etatu :|. Tak ja np. zostaję w szkole po pracy ale to wynika z mojego zaangażowania w pracę i wymierne wyniki tej pracy w jednej szkole przy pełnym etacie.

Dodane przez kaja1982 dnia 29. listopad 2010 20:56
#119

Już prosiłam, ale niestety - ta pani dyr uważa, że jestem tam niezbędna - tylko ja nie wiem do czego. W pozostałych szkołach z chęcią zostaję dłużej niż powinnam - bo rzeczywiście tam czuję się potrzebna. nie wiem czy mogę tak sama zrezygnować skoro miałam być pedagogiem w całej gminie (chociaż z każdą szkoła mam oddzielną umowę)

Dodane przez biedroneczka dnia 29. listopad 2010 21:16
#120

Ja w ogóle nie widzę możliwości wywiązania się z minimum zadań przez 1h... Jakie hospitacje przy takiej ilości godzin?!:o Myślę, że Fynn ma rację... (może w gminie porozmawiaj - może niech Ci dołożą godzin...).
Warto byłoby przekonać dyr. - wytłumaczyć, że to...nierealne... Zapytaj, jakie Twoje działania są dla jej szkoły priorytetowe i do nich dostosuj godziny (jeśli uczniowie, to godziny "szkolne"). Godziny popołudniowe też są potrzebne (konsultacje dla pracujących rodziców, dłuższe rozmowy z dzieciakami), ale przy jednej godzinie...

Z resztą podziwiam, że inne szkoły obskakujesz w 2h - choć pewnie tylko "formalnie"... Ciężko tak w 4 placówkach...

(tak mi to troszkę na "fikcję" wygląda... typu "szkoła oferuje pomoc pedagoga" i małymi literami: przez 1h, w czasie, gdy nie ma uczniów)

Dodane przez kaja1982 dnia 29. listopad 2010 21:26
#121

Oczywiście dobro uczniów jest najważniejsze - tak mówi dyr. ale do tego dodaje, że nie można wypuszczać uczniów do pedagoga w czasie lekcji. Dla mnie to też jest fikcja. Nawet nie chcę myśleć co byłoby gdyby dołożyli mi tam godzin. W tamtych trzech szkołach pracuję z przyjemnością, a tu niestety tak się nie da - czasem nawet myślę czy to nie jest mobbing.

Dodane przez Tomek dnia 29. listopad 2010 22:56
#122

Przy 1h bym potraktował, że przyjeżdżam: 1 tydz. zajęcia grupowe dla dzieci (wedle potrzeb socjo- dys- techniki uczenia, itp.), 1 tydz. konsultacje indywidualne dla uczniów, nauczycieli, rodziców; i tak na zmianę. Wtedy rzeczywiście zaraz po godzinach lekcyjnych (kończą lekcje, przychodzą do mnie).

Dodane przez biedroneczka dnia 30. listopad 2010 12:45
#123

To jest jakiś pomysł. Tylko, że wtedy nie wyrobi się w 1h dydaktycznych + 1h dopełnienia do pensum z pomocą materialną, korespondencją z sądem, wizytami w domu, koordynowaniu pp-p. W zasadzie żaden z pedagogów się z tym nie wyrabia w normalnym etacie, ale jeśli jest motywacja do pracy, to zarywa się prywatne życie (tak z zamiłowania:)) - Koleżanka tu jej nie ma i nie dziwię się. Za to dziwę się, że dyr. nie zgodziła się na 2h co 2 tyg...

Nigdy nie miałam problemu z wypożyczeniem ucznia z lekcji (no, może z religii...) - oczywiście rozsądnie ustalałam, kiedy mogę go zabrać, żeby dodatkowo nie zafundować mu brak w wiadomościach.

Czy mobbing - nie wiem, nie znamy całej sytuacji... Ale coś musisz zrobić (przeanalizuj całą sytuację, poszukaj możliwości...), może jakaś inna szkoła da Ci jednak tą jedną godz., a tu niech sobie kogoś poszukają (nie wiem, jak się umówiłaś, może jest 1etat na gminę..., ale choćby socjo czy inne takie z dyrektorskich ).

Dodane przez kaja1982 dnia 30. listopad 2010 18:41
#124

Dziękuję Wam za zainteresowanie moją sprawą - czuję się jakoś lepiej (nie jestem z tym sama). Dyr jest nieugodowa i wiele zdrowia już mi napsuła, więc z nią raczej nie będę próbowała, ale chyba faktycznie porozmawiam z innymi dyrektorami - chociaż taka możliwość pewnie będzie od nowego roku szkolnego.

Dodane przez ewaiwona dnia 05. grudzień 2010 10:48
#125

Tak się zastanawiam... jaki masz interes by dojeżdżać na 1h do szkoły? Co jesteś w stanie zrobić w tę jedną godzinę? Domyślam się że ani nie ZArobisz ani nie Zrobisz. Żeby to jeszcze dawano ci odczuć że twoja praca jest tam potrzebna i szanowana... Faktycznie, potrzebna jesteś do tego, żeby w dokumentach figurowało, że pedagog skolny w szkole JEST.

Dodane przez kaja1982 dnia 06. grudzień 2010 19:55
#126

Masz rację - ani nie zarobię ani nie zrobię. Gmina sobie wymyśliła pedagoga we wszystkich szkołach na jeden etat - w sumie. Nie wiem czy mogę z tej jednej godziny zrezygnować.

Dodane przez airam dnia 27. kwiecień 2011 22:03
#127

A co powiecie na to? Kilka lat temu dostałam od dyrekcji polecenie wydawania mleka w kartonikach w ramach akcji " Szklanka mleka" dla wszystkich uczniów w szkole ( około 400 ).Co miałam zrobić pół roku biegałam do wydawania mleka, aż akcja upadła. Intendentka w szkole śmiała się ze mnie. Rozmowy z dyrektorem (prośby, argumenty) nic nie wskórały. Chcesz pracować musisz wypełniać polecenia szefa.

Dodane przez Nowak dnia 31. sierpień 2011 22:28
#128

Mam problem i szukam pomocy. W zeszłym roku szkolnym miałam 18 godzin zajęć z dziećmi, a w tym roku dyrektorka powiedziała, że mam mieć 20 godzin. Mam też dyżury i okienka. Żadne próby negocjacji i rozmów nie przynoszą skutku, bo dla dyrektorki jeśli nie mam zajęć to znaczy, że nic nie robię i "nie wiadomo za co mam pani płacić" (cytat jest dosłowny). Zredukowana do roli reedukatora nie mam kiedy pójść na lekcje, profilaktyka cała mi leży, nie mogę iść na interwencje do klas itp. W moim mieście nie ma metodyka, nie mam do kogo zwrócić się o pomoc. Czy ktoś wie na jakie akty prawne mogę się powołać, by coś w mojej sytuacji zmienić? Ratujcie!

Dodane przez Kazimierz dnia 31. sierpień 2011 22:46
#129

1. Czas pracy pedagogów nie jest określony ustawowo w Karcie Nauczyciela, tak jak nauczycieli przedmiotów. Decyduje o nim organ prowadzący szkołę.Dyrektorka nie może Ci od tak sobie powiedzieć "od jutra ma Pani 20 godzin" - tak na marginesie 20 godzin, to najniższy wymiar pracy pedagoga z jakim się spotkałem.
2. "Nie wiem za co mam Pani płacić" - a czy dostałaś od dyrekcji zakres obowiązków? Dyrekcja ma obowiązek Ci go dostarczyć i to na piśmie.
Na Twoim miejscu poprosiłbym o taki dokument. Pedagog ma do spełnienia ustawowo określone zadania. Nie może być tak, że cały etat zajmuje mu reedukacja.