ISSN 2081 - 6375
 
 
 
Nawigacja
Aktualnie online
bullet.png Gości online: 9

bullet.png Użytkowników online: 1
Parauszek

bullet.png Łącznie użytkowników: 26,319
bullet.png Najnowszy użytkownik: aniakozlowska

Ostatnie komentarze
bullet.png Może będzie 5 osó...
bullet.png Kiedyś było: "NIE ...
bullet.png Żenada:((
bullet.png Dokładnie. Kilka l...
bullet.png W Krakowie motywacyj...
bullet.png Tak właściwie, to ...
bullet.png [b]Zetko[/b], a niec...
bullet.png Moim zdaniem istotn...
bullet.png Ja już zmieniłam p...
bullet.png "Co piąta kobieta t...
 
Patorankingi polskiej edukacji
 


Patorankingi polskiej edukacji

Kilkanaście dni temu na łamach miesięcznika „Perspektywy" opublikowany został najnowszy ranking szkół średnich. Najlepsze licea oraz technika w Polsce zostały sklasyfikowane odpowiednio według kryteriów osiągnięć swoich uczniów w olimpiadach przedmiotowych oraz według wyników maturalnych zarówno na poziomie podstawowym, jak i rozszerzonym.
Część szkół otrąbiła sukces pedagogiczny, część wpadła w panikę. Tylko czemu i komu takie rankingi mają służyć? I gdzie w nich jest uczeń? Ze swoimi zdolnościami, pasjami i potrzebami? Jak długo jeszcze będziemy tkwić w pseudoedukacji, która niczego młodym ludziom i Polsce nie oferuje. Co gorsza, coraz więcej odbiera.
Zacznijmy od tego, że jakościowe porównywanie szkół nie ma najmniejszego sensu, poza wymiarem czysto statystycznym. Jak porównać doskonale wyposażoną warszawską szkołę, do której zostali przyjęci najlepsi uczniowie, tacy, którzy od dziecka uczęszczają na dodatkowe zajęcia, do prowincjonalnego liceum na Suwalszczyźnie, gdzie zarówno dyrektor szkoły, nauczyciele, jak i sami uczniowie często borykać się muszą z problemami, o których inne nie mają nawet pojęcia.
[...]
Nie jest tajemnicą, że wiele szkół – na szczęście jeszcze nie wszystkie – swoich sukcesów nie zawdzięcza ciężkiej pracy pedagogów. Kryteria przyjmowania uczniów do niektórych są tak wyśrubowane, że miejsca czekają tylko na najlepszych. Wielokrotnie zatem mamy do czynienia z sytuacją, że uczeń jest jedynie poinstruowany, czego i na kiedy ma się nauczyć, a nauczyciel nie przejmuje się jakością prowadzonych przez siebie zajęć. I mimo że postawienie takiej tezy będzie oburzało wielu dyrektorów i nauczycieli, to rodzice i uczniowie doskonale wiedzą, że takie są fakty. Uczeń musi znać materiał, a co jeśli nie jest w stanie opanować go samemu? Rynek korepetycji kwitnie w najlepsze.

Źródło:www.rp.pl


Podziel się z innymi: Facebook Google Tweet This Yahoo
Facebook - Lubię To:


Komentarze
#1 | monika0911 dnia 03. luty 2020
W Krakowie motywacyjne zależy od wyników matur i egzaminów zawodowych. Mam wrażenie, że tym samym karze się nauczycieli pracujących z młodzieżą słabą, gdy sukcesem? jest, że uczeń ukończy szkołę
#2 | Kazimierz dnia 03. luty 2020
Dokładnie.
Kilka lat temu umieściłem wpis, który tu powtórzę.

Pamiętam, że gdy wprowadzano sprawdziany szóstoklasistów, mieliśmy spotkanie z ówczesnym panem kuratorem, który solennie zapewniał, że Broń Boże nie chodzi tu o tworzenie jakichś rankingów, ale jedynie o informację dla nauczycieli na temat tego jak mogą (i w jakim zakresie) udoskonalić swoją pracę.
Kto miał choć szczyptę rozumu wiedział już wtedy, że to tylko "mowa-trawa". Jak jest teraz - sami widzicie.
Wyniki uzyskiwane przez uczniów na tych sprawdzianach/egzaminach są kluczowym kryterium oceny szkoły zarówno przez władze oświatowe jak i przez rodziców.
W mojej szkole bywało różnie, ale w skali staninowej poniżej 6 poziomu (wyżej średni) nie zeszliśmy (o ile dobrze pamiętam) chyba nigdy. Przez dwa kolejne lata mieliśmy stanin najwyższy (8, 9), w tym byliśmy wśród pięciu "najlepszych" szkół w mieście.
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, żeby nie być posądzonym o chęć tłumaczenia własnych słabych wyników - ale do rzeczy.
Gdy uzyskaliśmy wynik najwyższy, drzwiami i oknami zaczęli "walić" do nas rodzice, żeby zapisać do szkoły dzieci spoza rejonu (nawet z bardzo odległych miejsc), bo przecież "to taka świetna szkoła". Nie interesowała ich zupełnie baza, kadra, środowisko itd. Zobaczyli w internecie "ranking" (z konkretnego roku) i to im wystarczyło. Aż się chciało powiedzieć: "ludzie, opamiętajcie się" (nie chcę przez to powiedzieć, że moja szkoła jest zła - wręcz przeciwnie. Jest bardzo dobra, ale dowodem na to nie są jednorazowe wyniki sprawdzianu).
Każdy z nas dobrze wie, że trafi się "słabszy rocznik", albo 4, 5 uczniów, dla których szczytem osiągnięć (przy maksymalnym wysiłku nauczycieli) będzie w miarę płynne czytanie oraz znajomość tabliczki mnożenia i można się pożegnać z dobrym wynikiem sprawdzianu/egzaminu - będzie się mówić "eeee, to słaba szkoła". Nikt nie oceni olbrzymiego zaangażowania, wkładu pracy, dodatkowych godzin poświęconych przez nauczycieli uczniom, którzy przyszli do szkoły bez podstawowych umiejętności społecznych, z zerową wiedzą w każdej dziedzinie, a teraz - dzięki naszym wysiłkom i ku naszej wielkiej radości - zaczęli wreszcie uzyskiwać w pełni zasłużone oceny dopuszczające.
Sprawdzian wyszedł słabo? Szkoła jest beeee.
Dość często w kontekście sprawdzianów/egzaminów pojawiają się tytuły prasowe: społeczne/prywatne lepsze od publicznych. Taaaaaaak, a czy matka alkoholiczka mająca piątkę dzieci z wszelkimi możliwymi dysfunkcjami wysyła je do szkoły prywatnej? A czy w szkołach prywatnych ("w normalnych klasach" ) uczą się dzieci z upośledzeniem umysłowym? A czy w szkołach prywatnych "trzyma" się uczniów z patologiczną niechęcią do szkoły manifestowaną notorycznymi wagarami? A czy w szkołach prywatnych są klasy 35 i więcej osobowe?

Kiedyś byłem na wręczaniu jakichś tam nagród dla szkół - chodziło o kwestie bezpieczeństwa, dyscypliny i coś tam, coś tam. Siedziała obok mnie siostra zakonna - dyrektorka jednej ze szkół prywatnych - i co chwilę wychodziła po odbiór nagrody w kolejnej kategorii. Byłem pełen podziwu i pytam:Siostro gratulacje, ale jak wy sobie radzicie z tymi dziećmi z ADHD, z zaburzeniami w zachowaniu, niedostosowanymi społecznie? Zrobiła wielkie oczy i powiedziała:u nas takich nie ma, nie przyjmujemy takich do naszej szkoły.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Newsletter
Aby móc otrzymywać e-maile z PEDAGOG SZKOLNY musisz się zarejestrować.
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

22. luty 2020 10:37
Pracuję prawie 19 lat w szkole. Prośby o informacje, opinie i in. są kierowane do mnie, więc ja je podpisuję. Dyrektor o nich wie.

21. luty 2020 20:53
Chodziło mi o to, że dokument wychodzi poza szkole bez podpisu dyrektora, który reprezentuje szkole.

21. luty 2020 19:29
Czy ktoś tu wspominał o robieniu czegoś "za plecami" dyrektora?

21. luty 2020 16:10
Jednym słowem podpis Dyrektora na dokumentach wychodzących poza szkole jest i być powinien oczywistym. Nie wyobrażam sobie działać poza plecami dyrektora.

21. luty 2020 15:13
Ale np.nasza rejonowa poradnia ( ta samo, co u Kazimierza) nie przyjmie informacji o dziecku dotyczącej wydania orzeczenia bez podpisu dyrektora. Chyba, że się coś u nich ostatnio zmieniło Smile

Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
bullet.png mam te kwalifikacje?
bullet.png prosba o wypelnienie...
bullet.png respektowanie opinii...
bullet.png współpraca z insty...
bullet.png nowy IPE-T?
Najciekawsze tematy
bullet.png nowy IPE-T? [401]
bullet.png mam te kwalifikacje? [338]
bullet.png respektowanie opi... [180]
bullet.png spektakle profila... [119]
bullet.png prosba o wypelnie... [94]